Tablica ogłoszeń

Witam serdecznie!

Grupa Kreatywnego Pisania to długoterminowy projekt cotygodniowych wyzwań pisarskich z wykorzystaniem writing prompts. Więcej znajdziesz w zakładce "O projekcie".



TEMAT

Tydzień 115:

"On i jego siostra zostali pozostawieni w lesie na śmierć."

Słowa klucze: marcepan, wiadro, kurz, cement

Łączna liczba wyświetleń

Shoutbox

niedziela, 22 lipca 2018

[101] El silencio de la noche ~ Miachar


     Bez pomysłu. Filozoficznie. Nawet ja nie wiem, co chciał przekazać narrator, ale chciałam coś napisać. Oto efekt tego tygodnia.
 
     Migotanie gwiazd na granatowym ornamencie. Wydawać by się mogło, że każda z tych kul puszcza do człowieka oczko i czyni to zadziornie niczym najsprytniejsza z kokietek. Jakby zapraszała do zabawy, a przecież mogłaby być już martwa. Mogłaby już nie istnieć, o czym człowiek się nie dowie, bo jej światło nadal będzie docierać do jego oka. Jakie to przygnębiające – człowiek przeżywa żałobę z powodu innego człowieka, czasami robi to cały naród, jeśli przydatny się jakaś wielka tragedia, a nie dostrzega śmierci pięknego ciała niebieskiego. Jest za mały, by ujrzeć koniec czegoś o wiele większego. Czy to nie napawa smutkiem? Czas, który mamy, dla nas ma początek i koniec. Jest także określony dla gwiazd. Kiedy uświadomimy sobie, że i one są pod czyjąś kontrolą, czy nie jest nam przykro? Czy potrafimy dostrzec coś więcej niż tylko czubek własnego nosa?
     Nie powinienem często patrzeć na nocne niebo, bo zawsze później czuję się nieswój i podłamany. Wiedza, że i żywot gwiazd się kończy, ciąży mi na barkach, a nie wiadomo, czy ktoś mnie uwolni poza demencją. Ale udało mi się dzisiaj powstrzymać od namolnego wpatrywania w gwiazdy, zamiast tego szedłem ulicami coraz bardziej opuszczonego miasta i przypominałem sobie moją ostatnią taką przechadzkę, od której minęło parę tygodni, a która mimo to nie dawała mi spokoju.
     To była nic, gdy zrozumiałem, dlaczego ludzie obawiają się ciszy. Nie żebym wcześniej tego nie dostrzegał, ale właśnie w te letnią noc uzyskałem odpowiedź na to pytanie. Dlaczego bać się czegoś, co jest tylko i wyłącznie brakiem dźwięków? Niektórzy ludzie przez całe życie swoje życie nie słyszą, żyją w wiecznej ciszy i jakoś im się wiedzie. Ale to nie o samą ciszę chodziło, a o noc , której towarzyszyła. Noc z ciszą nie wróżą niczego dobrego. Ciszą pośród nocy świadczyła o tym, że coś się zbliża. Coś, co może wstrząsnąć najbliższą okolicą. Coś, co później gazety mogą nazwać najgorszym złem, choć nie dane im było doświadczyć prawdziwej potęgi tego zła.
     Ta noc zmieniła wielu ludzi, którzy nie uciekli podczas ciszy i słyszeli, jak coś ją raptownie przerywa, zamieniając noc w krainę śmierci. Noc to mrok, czyli brak światła, cisza to brak dźwięku, a jeśli czegos brak, to prawie na pewno zostanie czymś szybko zastąpione. Na przykład krzykiem i wyciem syren policyjnych radiowozów z włączonym kogutem.
     Noc i cisza nie lubią się rozstawać, wolą być parą, a skoro obie są czymś, czego można się obawiać, razem tworzą odpowiednio silny powód, by się bać.
     Ale noc przynosi także gwiazdy, które tak kocham. To o nich myślałem tamtej nocy, kiedy znalazłem odpowiedź na stare pytanie i mimowolnie zostałem świadkiem morderstwa. Inni, bojąc się nocy i ciszy, tego, co mogą przynieść, poukrywali się w domach, by w rozświetlonych pokojach dać się ogłupiać programom w telewizji lub włączyli muzykę tak głośno, jakby chcieli sprawić, że cały świat stanie się dzieckiem. Ja się nie bałem nocy i ciszy, letnie wieczory aż się prosiły, by trwać razem z nimi i obserwować, jak przechodzą w największą ciemność. 
    A morderstwo było drugim grzechem człowieka i przydarzało się w każdej sekundzie. Po tamtej nocy uznałem, że nie powinno ono być tym, przez co ludzie boją się ciszy w nocy. Jest tylko jedynym możliwym efektem, nie zasadą.
     To o tamtej nocy myślałem, idąc niekoniecznie bezpieczną częścią miasta. Nie dbałem jednak o to, że coś może mi się przytrafić. O wiele bardziej skupiałem się na niebie i na gwiazdach, które mogłem widzieć. A kiedy tak na nie patrzyłem, przypomniał mi się tekst jedynej polskiej piosenki, jaką znałem, zaintonowałem więc:
     – Jak mam pytać gwiazd w niebiosach? Są zazdrosne o twój posag. O miłości cztery skrzynie i o dobroć twą...
     Gwiazdy migały do mnie, a ja szedłem dalej przed siebie wśród ciszy nocy i nic nie było mi straszne. 

2 komentarze:

  1. Bardzo spodobał mi się fragment o gwiazdach, pełen istotnych przemyśleń. Tak, też uważam, że człowiek widzie tragedie kiedy dotyka ona głównie jego gatunku. Oczywiście nie wszyscy( nie generalizując), aczkolwiek nagminnie daje się zauważyć tę zależność. Fragment piosenki wywołał u mnie uśmiech, bo przypomniała mi się ona z przed lat, sama ją lubię.
    fajnie przedstawiłaś ludzi wpatrzonych w telewizory i wsłuchanych w muzykę, aby odciąć się od otaczającego ich świata, aby nie słyszeć tego co przeszywa ciszę.
    jedna uwaga, bo chyba nie zrozumiałam sensu zdania:
    "włączyli muzykę tak głośno, jakby chcieli sprawić, że cały świat stanie się dzieckiem", czy chodziło o dźwiękiem zamiast dzieckiem? Wiem taka mała literówka ale nie daje mi spokoju.
    Pozdrawiam
    Kajuszka

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś tym razem nie przekonuje mnie Twój tekst. A przecież jest dobry. Chyba marudzę, ale nie do końca mnie to ujmuje, przez co mam wrażenie, że jest trochę suchy. Może retrospekcja tego morderstwa nadałaby mu kolorytu?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Szukaj tekstu