Tablica ogłoszeń

Witam serdecznie!

Grupa Kreatywnego Pisania to długoterminowy projekt cotygodniowych wyzwań pisarskich z wykorzystaniem writing prompts. Więcej znajdziesz w zakładce "O projekcie".

Ogłoszenie:
Ze względu na wielokrotne prośby, administracja wprowadziła kilka zmian, ale czas pokaże czy się przyjmą :)
1) Co do cotygodniowych wyzwań, nadal pozostaje układ naprzemienny tekstów zwykłych i fantastycznych, jednak w każdym tygodniu będzie też drugi – dodatkowy temat składający się ze słów kluczowych lub motywu.
2) Na każde tygodnie „okrągłe” jak 90 i 100, będzie tak jak jakiś czas temu, ankieta z 2 normalnymi i 2 fantastycznymi tematami, z których będziecie głosować po jednym z kategorii i te będą obowiązywać w danym tygodniu.
3) Odpowiadając na pytanie niektórych: w tym roku też zorganizujemy Pisarski Sierpień ^^



Tematy na sierpień:

1. "Napisz coś o świecie z praktyczną magią, dostosowaną do technologii. Gdzie wróżka prowadzi kawiarnię, w której można dostać latte ze szczyptącharyzmy. O wiedźmach pracujących w Apple, sprzedających telefony, które automatycznie pojawiają się w twojej kieszeni, jeśli je zgubisz lub zostawisz w domu. Kogoś, kto umie czytać w myślach, pracującego jako fryzjer, który zawsze dokładnie wie, jaką chcesz fryzurę. Psycholog odczytujący aury."

2."Na litość boską! Kogo teraz zabiłeś?"

Słowa klucze: mlecze, antena, łopatka.


Tym razem wyjątkowo - z powodu zabawy na facebooku z pisarskim sierpniem - czekamy na teksty do konca miesiąca! A ukażą się one w pierwszą niedzielę września czyli dokładnie 2!

Łączna liczba wyświetleń

Shoutbox

poniedziałek, 31 lipca 2017

[50] Samobójczyni ~ Laurie

Ocal mnie: Samobójczyni

Niejeden projekt już się w czasie tego roku narodził dzięki GPK i „Ocal mnie” jest kolejnym takim tworem. Może nie do końca. Jeszcze do niedawna był to dość długi one-shot, który wymagał poprawek odkładanych na nieokreśloną przyszłość. Ten temat dał mi kopa, aby się nim zająć. Historia będzie nieco dłuższa i myślę, że bardziej dopracowana, zaś w obecnej sytuacji jest to ważny dla mnie tekst. Dziś pierwsza jego część „Samobójczyni”.


            Zeszła ze sceny i opadła się o najbliższą ścianę. Była wykończona, jeszcze chwila i padnie, a przecież czekała ich jeszcze połowa trasy koncertowej, nie mówiąc już o spotkaniu z fanami za kilka minut i całonocnej imprezie. To życie ją wykańczało.
            Weszła do toalety i ochlapała twarz zimną wodą. Spod makijażu zaczęły wychodzić cienie pod oczami i nieładny, fioletowy ślad na policzku – będzie musiała to poprawić, nim wyjdzie zza kulis. Tylko nie bardzo miała na to ochotę.
            W garderobie czekał na nią przystojny brunet o śródziemnomorskiej urodzie i błękitnych oczach, które świeciły się mocnym blaskiem, najwyraźniej już coś wziął. Wiedziała, że w tym stanie nie przyjmie tego dobrze, ale musiała mu powiedzieć. Nie mogła czekać do kolejnego załamania, to skończyłoby się tragicznie.
            Starając się uspokoić, zaczęła poprawiać makijaż. Widziała jego odbicie w lustrze, obserwował ją uważnie i zaczynało ją to przerażać.
            – Odchodzę, Jani – powiedziała.
            – Jak to odchodzisz? – zapytał gniewnie.
            – Nie dam rady ciągnąć tego dłużej. Jestem już zmęczona – wyjaśniła najspokojniej, jak umiała.
            – Nie ma mowy. Jesteś twarzą kapeli. Nie możesz odejść.
            – Nie mam na to siły.
            Gdy tylko odłożyła kredkę do oczu, została brutalnie pchnięta na ścianę. Jani odwrócił ją do siebie i zaborczo pocałował, pozbawiając dziewczynę oddechu. Czuła, że jest nienaturalnie pobudzony przez prochy, ale tym razem nie była pijana, by dać się zgwałcić. Inaczej tego nie potrafiła nazwać. To nie był już związek, ale coś na kształt błędnego koła. Ślady po żyletce ukryte pod rękawem kurtki świadczyły o tym doskonale.
            – Nie możesz odejść. Nie pozwolę ci na to – warknął, przyciskając ją biodrami do ściany.
            Dopiero złapała powietrze w płuca, więc nie odpowiedziała. Wiedziała, że jeśli go teraz wkurzy, skończy się kolejnym siniakiem. Przez prochy stał się agresywny, a ją traktował jak swoją własność.
            Na szczęście drzwi garderoby otworzyły się, wpuszczając do środka brata Janiego, Zacka. Pokręcił głową na to, co zobaczył.
            – Nie możecie dać sobie jeszcze przez chwilę na wstrzymanie? Fani czekają – odezwał się.
            Jani puścił wokalistkę i w towarzystwie brata opuścił pomieszczenie. Dziewczyna zaś spojrzała w lustro, poprawiła szybko biało-czarne włosy i dołączyła do nich kilka chwil później. Ukryła zmęczenie i narastające problemy pod promiennym uśmiechem, nie chcąc, by fani zostali świadkami jakiejś przykrej sceny z udziałem swych idoli. Już wystarczająco dużo mówiło się o filmiku z udziałem Janiego, który przez chwilę krążył w sieci. To mogło wszystkim zaszkodzić.
            – Nicky, wszystko w porządku? – zapytała Mila po spotkaniu z fanami.
            Przyglądała się wokalistce z uwagą, odkąd tylko wsiedli do busa.
            – To tylko zmęczenie.
            – Coś zaraz na to zaradzimy. – Uśmiechnął się szeroko Jani.
            W hotelu czekał już na nich pełny bar i wygodne łóżka. Nie zabrakło też młodego zespołu „The Kiks”, który supportował ich przez całą trasę. To właśnie oni dostarczali narkotyki i tylko Nicky dotąd się nie skusiła. Mila i Zack próbowali, ale ta „zabawa” chyba nie była dla nich i spasowali.
            Nicky odmawiała za każdym razem. Wolała alkohol. I tak za każdym razem lądowała w łóżku z Janim, więc wolała chociaż trochę pamiętać, co się z nią działo. Choć teraz nie była tego taka pewna.
            Tym razem chciała inaczej zakończyć wieczór. Przebrała się i zeszła do baru, gdzie na dobre rozwinęła się impreza. Na szczęście Zack był jeszcze trzeźwy, więc miała nadzieję, że ją wysłucha i potraktuje poważnie.
            – Możemy pogadać na osobności? – zapytała pod uważnym spojrzeniem swojego chłopaka.
            – Jasne.
            Zack był trochę zdziwiony, ale wyszedł z nią na korytarz, gdzie było nieco spokojniej. Zwykle Nicky trzymała wobec niego dystans, trudno powiedzieć, z jakiej przyczyny, bo nigdy nie zrobił niczego, co mogłoby ją do niego zrazić.
            – Coś się stało? – zapytał.
            – Chcę odejść z zespołu – powiedziała wprost. – Od roku jesteśmy w trasie i czuję, że dalej już tak nie pociągnę.
            – Co ty pieprzysz, Nicky? Jesteśmy w połowie trasy. Brałaś coś?
            – Jestem trzeźwa. Zack, zrozum, proszę. Ja już jadę na rezerwie.
            – Jesteś twarzą zespołu i nie możesz odejść. Poza tym jak ty to sobie wyobrażasz? Że odwołamy koncerty, bo jesteś zmęczona? Dorośnij, Nicky.
            Zagryzła wargę, patrząc na niego z niemą prośbą. Czy naprawdę nie widział jak fatalnie się czuła? A może nie chciał tego dostrzec?
            – Zack, ja nie dam rady.
            – Przesadzasz. Napij się, wyśpij, a jutro wszystko będzie wyglądać całkiem inaczej. – Poklepał ją po ramieniu i wrócił do towarzystwa.
            Nicky osunęła się po ścianie ze zrezygnowaniem. Chciała zatrzymać Zacka, ale nie potrafiła powiedzieć mu o wyczynach Janiego. Przyznać się, że od dwóch tygodni ten związek to piekło wyryte na jej ciele siniakami i śladami po żyletce. Przez gitarzystę szła na dno, wiedziała o tym. Pragnęła się z tego wyrwać, ale nie miała sił na walkę. Ta rutyna zabijała w niej chęć do życia. Koncert, popijawa, zabawy Janiego w łóżku, przejazd do kolejnego miasta. I tak w kółko. Muzyka przestała się liczyć.
            Dostrzegła, że barman przygląda się jej zachowaniu. Nawet przystojny, choć nie ciągnęło jej nigdy do blondynów. Przez chwilę myślała o tym, jakby to było, gdyby zniknął z nią na zapleczu na szybki numerek. Chyba całkiem przyjemna alternatywa dla Janiego.
            Podniosła się i usiadła przy barze. Blondyn bez słowa nalał jej setkę wódki, którą wypiła bez najmniejszego skrzywienia.
            – Jeszcze raz – poleciła.
            – Upijesz się.
            – I bardzo dobrze. Lej, nie gadaj.
            Piła, studiując rysy twarzy barmana. Nie obchodziło jej jego imię czy historia, potrzebowała czegoś, nad czym mogłaby podumać, żeby nie myśleć o wszystkim dookoła.
            Jani nie dał jej zbyt długo pić w samotności. Objął ją zaborczo i naparł na nią całym ciężarem.
            – Nie tutaj – mruknęła.
            – Choć na górę – odparł pijanym tonem.
            – Później. Chcę jeszcze pić.
            – Napijemy się na górze. Barman, butelkę najlepszej wódki.
            Nie pozwolił Nicky dojść na słowa, brutalnie ściągając ją ze stołka. Blondyn podał mu trunek i spojrzał ze smutkiem na dziewczynę. Widział, że nie jest szczęśliwa w tym układzie, ale nie zrobił nic poza przyglądaniem się parze, póki nie zniknęli z zasięgu wzroku.
            Gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi pokoju, Jani przestał się powstrzymywać. Nie zważając na protesty Nicky, pociągnął ją na łózko za włosy. Uderzyła ciężko o mebel. Nim zdążyła się podnieść, znów została pociągnięta za ciemne pasma i zmuszona do otworzenia ust, w których chwilę później znalazło się przyrodzenie Janiego. Nie walczyła, z góry wiedząc, jak to się skończy. Zrobiła, co chciał. Pozwoliła, by szarpał nią, nadając ich ruchom rytm, który odpowiadał tylko jemu. Bez protestu przełknęła całe nasienie, nie chcąc oberwać już na początku.
            Gdy ją puścił, złapała za butelkę i upiła z niej spory łyk. Wszystko, byle tylko pozbyć się tego okropnego smaku upokorzenia. Ostatnio ciągle tak zaczynali, a im więcej alkoholu płynęło w jej żyłach, tym bardziej uległa się stawała. Tylko tak się mogła bronić przed tym szaleństwem. A przecież tak się o nią starał, był czuły i kochany. Byli partnerami na scenie, w życiu codziennym i w łóżku. Teraz on był panem, ona posłuszną dziwką, z którą Jani robił, co chciał i nie poduszczał do siebie słowa „nie”.
            Zdarł z niej koszulę razem ze stanikiem, po czym kopnął w brzuch. Nicky potoczyła się po dywanie, spazmatycznie łapiąc oddech. Próbowała się odsunąć, gdy Jani złapał ją za włosy i pchnął na łóżko. Zadźwięczała sprzączka od paska, którym przywiązał ją do wezgłowia.
            – Teraz już mi nie uciekniesz – syknął wyjątkowo zjadliwie. – Niewdzięczna szmata. Ucieczek się zachciało, co? – Ścisnął jej piersi, aż się skrzywiła. – Za kogo ty się masz, co?
            – Nie wiem, o co ci chodzi, Jani – jęknęła. – To boli.
            – Ma boleć – warknął. – Zack mi powiedział. Jesteś dziwką. Wiesz, kim byłabyś beze mnie? Nikim. To ja wyciągnąłem cię z tamtego życia, a ty jak się odwdzięczasz? Myślisz, że jakie czekałoby cię życie beze mnie? Nie posłałabyś siostry do dobrej szkoły, harowałabyś za psie pieniądze w jakimś sklepie i tylko marzyła. To dzięki mnie masz to wszystko. Dzięki mnie!
            Przy każdym słowie uderzał w żebra, aż któreś pękło, sprawiając Nicky ból. Po jej policzkach spłynęły łzy, zacisnęła powieki, modląc się, żeby to się już skończyło.
            – Patrz na mnie, jak do ciebie mówię – warknął jej w twarz. – Należysz do mnie już na zawsze. Rozumiemy się?
            Zdarł się z niej resztę ubrania i wdarł się w nią gwałtownie. Przez ciało Nicky przeszła fala bólu, szarpnęła się w więzach. Pasek otarł świeżą ranę na nadgarstku.
            – Pytałem, czy się rozumiemy?
            Pokiwała głową, choć to niczego nie zmieniło. Jani brał ją brutalnie, z furią w każdym ruchu, z satysfakcją słuchając jej bolesnych jęków i krzyków. Miała się dostosować do niego, nie odpuszczał ani na chwilę.
            Ciało wygięte w łuk, paznokcie wbite w dłonie i krzyk obwieściły chwilową przerwę. Usatysfakcjonowany tym Jani zszedł z niej, by pociągnąć łyk wódki prosto z butelki i napoić alkoholem Nicky. Zakrztusiła się, za co dostała w twarz przy akompaniamencie przekleństw, jak beznadziejną dziwką jest. Chwilę później wszystko zaczęło się od początku.
            Dopiero przed świtem Jani uwolnił jej ręce, odwrócił się do niej plecami i poszedł spać zadowolony. Nicky zaś nie mogła zasnąć. Była zbyt obolała i pijana, zbyt nieszczęśliwa. Leżała więc skulona i czekała, aż Jani będzie mocno spał. Nie chciała, żeby stwierdził, że jeszcze jej mało.
            W końcu odważyła się wstać. Cicho i powoli zsunęła się z łóżka, czując każdy skrawek ciała. Jakoś dowlekła się do łazienki, ból był nie do zniesienia. Obok pojawiła się wściekłość na wszystko dookoła. Na Janiego, który ćpał i zamienił się w kompletnie obcego człowieka. Na Milę i Zacka, którzy niczego nie zauważali, choć byli tak blisko. Na barmana z poprzedniego wieczoru, który tylko się przyglądał, gdy Jani zabierał ją na górę, choć podejrzewał, jak to się skończy. W końcu na samą siebie, bo nie potrafiła tego przerwać i zwalczyć o samą siebie.
            Zakręciło jej się w głowie. Chwyciła się brzegu umywalki, próbując utrzymać równowagę. Potrzebowała na to kilku długich sekund.
            – Ostatni raz – wyszeptała do siebie. – Ostatni raz – powtórzyła, choć sama nie była pewna, co to za deklaracja.
            Czy ostatni raz daje sobą poniewierać czy to coś innego? Nie wiedziała. Nie potrafiła zebrać myśli przez woal bólu.
            Trochę na oślep dotarła pod prysznic. Szum wody zagłuszył spazmatyczny płacz, który dotąd dusiła w sobie, żeby nie obudzić Janiego. Miała wszystkiego dość. Chciała uciec od Janiego, zespołu, problemów, brutalnego seksu co noc, litrów alkoholu wlewanych w siebie, by jakoś się znieczulić, dragów, które zmieniły Janiego, cięcia, do którego wracała co rano.
            Teraz też sięgnęła po żyletkę. Pamiętała, od czego się zaczęło – rozbite lustro i głupi odłamek po kłótni z Janim. To wtedy po raz pierwszy ją uderzył. Pozbycie się kilku kropli krwi przyniosło ulgę. I tak nikt do tej pory nie zauważył śladów na jej nadgarstku. Nawet Jani, który codziennie widział ją nagą. Był zbyt napruty, żeby dostrzec cokolwiek poza swoją żądzą.
            Kolejne cięcie nie dało ukojenia. Wściekła wrzuciła żyletkę do kosza. To ostatni raz. Nie będzie się więcej ciąć przez tego ćpuna, nie jest tego wart. Ma się przez niego zabić? Nie, nie ma mowy.
            Ten przypływ determinacji pozwolił jej się wysuszyć i cicho ubrać w czarne dżinsy i szarą bluzę z kapturem. Nie malowała się, więc siniec na twarzy był doskonale widoczny. Nie przejmowała się tym. Czarno-białe włosy zaplotła w niestarannego warkocza, który schowała pod kapturem. Zniszczone trampki, które Jani kazał jej wyrzucić, założyła dopiero na korytarzu.

            Wyszła z hotelu niepostrzeżenie. Wiedziała, że nie powinna. Obudzą się, a jej nie będzie, zrobi się bajzel, ale miała to gdzieś. Musiała wyjść, uciec od tego życia, choćby na chwilę. Wiedziała, co ją czeka po powrocie. Jani ją zabije, a jednak nie potrafiła się wycofać.

8 komentarzy:

  1. Już myślałam, że to taki kolejny depresyjny tekst, a jednak nie! Podoba mi się to, że Nicky się podniosła i po prostu uciekła. Naprawdę jej współczuję. Oby jej się powodziło! Pięknie to opisałaś!
    Podoba mi się to uniwersum i chętnie bym poczytała więcej c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest takie proste, jak się wydaje. Przed Nicky jeszcze daleka droga, nim stanie na własnych nogach. A więcej będzie. Kiedyś na pewno. Także pilnuj i przypominaj.

      Usuń
    2. Wybacz, nie chce mi się przelogowywać XD.
      Domyślam się, że przed nią długa droga, dlatego będę oczekiwać na kolejne teksty o niej >D!
      Będę pilnować! Jak ten pieseł!
      #SadisticWriter

      Usuń
  2. Hm. Wiesz co jest dziwne? Że ja zazwyczaj lubie takie sceny. Zaborczosc, troche agresji. Wszyscy mamy swojego bzika, ja wybieram smaki ostre, czesciej, ni lagodne. A Ty przedstawiłaś ta scene na poczatku tak, ze mi sie nie podoba. To znaczy nie podobaja mi sie emocje, ktore czuje, bo jest przystojny facet, jest ostro, a mi się to nie podoba (nie to jak jest napisane tylko scena ktoa zwykle propsuje, czaisz, bo sie nie umiem kurwa wyslowic! xd). Przekazalas mi zupelnie inny zestaw emocji, niz ktore rodza sie we mnie zwykle po takiej scenie i HMMMM jest to... HM! No udalo Ci sie!

    Och, kazdy Zack ma u mnie teraz na wejscie plus. ciekawe, czy dobrze.

    Mila ;D Haha, przyjaciele tak na mnie wołają ;D

    ...

    Ok. Byłabym chora gdybym propsowala takie akcje. Oi kurwa. Mocny tekst! Kurwa! Robisz mi coś z głową, no, czy to sie nazywa pranie mozgu wlasnie?!
    Ale no, nie ma co teraz zartowac. Jest bardzo powaznie. Opis gwałtu, no bo inaczej nie mozna tego nazwac, no mną wstrzasnela ta scena. I, ech. Nie mogę powiedzieć, że podoba mi się uległość Nicky. Ja wiem ze niby co ona mogla, silny facet ale... mogla juz przy barze narobic takiego rabanu, pieprzac fanow i filmiki w necie, ze do tego by nie doszlo. zwlaszcza ze wiedziala jak to sie skonczy ;/ ja wiem ja wiem, ona prawdopodobnie ma depresje i wgl... ale no. To dobry tekst skoro siedze i rozkminiam zachowania bohaterow. Och, zostanie we mnie.

    Och, to jeszcze nie koniec. Jani to kawał jebanego skurwysyna, pozbawionego krzty honoru. powiesilabym go za jaja na kolczastym drucie.

    Cytat wjechal jak... <3

    Kurwa. Koniec mnie... Przeciez ona zamierza wrocic, wrocic zeby ja zabil w koncu ten zwyrol! arg! torturujesz, torturujesz mnie, Laur! nieładnie1 NIEŁĄDNIE!
    szlag. az nie wiem co mam myslec, no. jestem zla na ta historie , na losy bohaterow, rozumiesz? ych! zaraz kurwa tu jebne fanficka, zeby sie wyzyc ;D

    to było naprawde Dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz mi, ale w sumie właśnie o takie emocje mi chodziło w czytelniku. Może nie będę tu wyjaśniać, bo walnę tyradę i pewnie jeszcze coś chlapnę z dalszej części, bo to jeszcze nie koniec. "Ocal mnie" już wisi na Wattpadzie, więc będę pisać i zobaczysz, co z tego wyjdzie.

      Usuń
    2. Nie, nie, tu nie ma co wyjasniac. i get it.

      Usuń
  3. Tekst robi duże wrażenie. Bohaterowie są wiarygodni, czarny charakter jest bardzo czarny i mimo drastycznej, powiedziałabym że naturalistycznie ujętej sceny gwałtu, która aż odrzuca, chce się go czytać. Poza tym budzi przynajmniej we mnie poczucie ohydy, wstrętu do czegoś takiego jak gwałt, więc chyba ma też jakiś podtekst dydaktyczny.

    Bardzo dobry tekst!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem dziwna jak Wilczy, ale ja też lubię takie teksty. Wylewająca się brutalność, brak jakiegokolwiek poszanowania dla drugiego człowieka i jego uczuć, wyzyskiwanie i przemoc - dobrze ukazałaś, jak wygląda ta ciemniejsza strona świata.
    Cieszę się, że Nicky uciekła, że nie chce tkwić w tym piekle, które niedawno jawiło się jako raj. Trzymam kciuki, by w całej historii, kiedy się już pojawi, zawalczyła o siebie na dobre.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj tekstu