Tablica ogłoszeń

Witam serdecznie!

Grupa Kreatywnego Pisania to długoterminowy projekt cotygodniowych wyzwań pisarskich z wykorzystaniem writing prompts. Więcej znajdziesz w zakładce "O projekcie".



TEMAT

Tydzień 115:

"On i jego siostra zostali pozostawieni w lesie na śmierć."

Słowa klucze: marcepan, wiadro, kurz, cement

Łączna liczba wyświetleń

Shoutbox

niedziela, 15 kwietnia 2018

[87] A potem się dziwią, skąd u mnie nerwica ~ Cioteczka A-chan


„A potem się dziwią, skąd u mnie nerwica”

Uwaga, audycja zawiera lokowanie produktu. Wszelkie wymienione tytuły są zmyślone. Pojawiające się postacie z pewnego znanego animca są w wersji jednego z opowiadań – mogą więc występować odstępstwa od znanych wam faktów i cech. Zostaliście ostrzeżeni. Enjoyjcie!


Słyszeli jak Stefano jąka się, próbując wyznać prawdę Mari. Dziewczyna nie wierzyła mu, odkąd zobaczyła go kilka dni wcześniej z obcą jej kobietą, wyraźnie zbliżonych do siebie. Nawet jeśli wszyscy znali prawdę, Mari nie dała się przekonać i zdzieliła go w twarz. Deidara i Hidan, niczym zawodowy chórek, wydali z siebie głośne „uuu”, Kimiko przewróciła oczami, a A-chan zaczęła chichotać.
- Dobrze mu tak, zasłużył – powiedziała Shiru, mrużąc oczy.
- No wiesz? Ona nawet nie dała mu wyjaśnić! – Obruszył się Hidan.
- Mari! Ale ja cię kocham! Wysłuchaj mnie! – Wszyscy zamarli i skierowali ponownie wzrok na Stefano i Mari – To wszystko dla ciebie! – Stefano nagle ukląkł na jedno kolano i zaczął grzebać w swojej marynarce. – Nie tak to miało wyglądać, ale musisz znać prawdę…  – Przerwał, żeby wziąć głęboki oddech, po czym uniósł głowę i spojrzał zszokowanej Mari prosto w oczy. – To nie może się tak skończyć, nie przez takie nieporozumienie. Ta kobieta miała mi pomóc wszystko zaplanować – mówił wyjmując z wewnętrznej kieszeni marynarki małe, czerwone pudełeczko i nie przerywając kontaktu wzrokowego, uchylił wieczko, ukazując srebrny pierścionek z dużym, czerwonym kamieniem. – Mari Espinoza, czy wyjdziesz za mnie?
Mari milczała, wpatrując się w pierścionek jak zaklęta, wciąż niedowierzając własnym oczom i uszom.
A-chan nagle obróciła się w stronę blondyna, siedzącego obok niej.
- Ej, Deidara. – Szturchnęła go, kiedy nie zareagował i wpatrywał się w parę przed nim. – Deidara!
- Ci! – Chłopak machnął na nią, całkowicie skupiając swoją uwagę na tym, co działo się przed nim.
A-chan niezrażona reakcją blondyna, złapała ze stolika pustą plastikową butelkę i wyjęła zabezpieczenie spod nakrętki. W tym samym czasie Mari zaczęła szlochać.
- Oh, Stefano! Ja… - zaczęła, ale z jej gardła wydobył się kolejny szloch – Wierz mi, nie jestem dziewczyną, której chcesz dać ten pierścionek. – Wszyscy wciągnęli powietrze, całkowicie zaskoczeni takim obrotem spraw. Ale to Stefano był tym, który wyglądał jakby kolejny raz dostał w twarz. Mari wykorzystała ten krótki moment, by względnie doprowadzić się do porządku. Otarła łzy i próbując uspokoić kolejne ataki płaczu, przybrała na twarz chłodną maskę. – Teraz wstań z kolan. Ośmieszasz się tylko.
- Mari… - zaczął cicho mężczyzna, nie mogąc złapać tchu. – Dlaczego? Przecież…
- Zdradziłam cię z innym! – wykrzyknęła Mari.
- Gdybyśmy byli w nieco innym miejscu, zamówiłbym popcorn – mruknął Kakuzu, za co oberwał w głowę od oburzonej Arissy. Wszyscy spoglądali to na Mari, to na mężczyznę, który wciąż przed nią klęczał. Wszyscy z jednym wyjątkiem.
- Deidara – zaczęła ponownie A-chan, kompletnie ignorując tragedię, która działa się kilka metrów dalej. – Miało to wyglądać inaczej, ale… musisz znać prawdę. Nie mogę tego dłużej ukrywać. – powiedziała poważnie, a blondyn odwrócił się w jej kierunku z mieszaniną irytacji i zdezorientowania na twarzy – To nie może tak dalej trwać… czy wyjdziesz za mnie? – powiedziała, wyciągając w jego stronę złożone ze sobą ręce.
- Że co?! – zawołał nienaturalnie wysokim głosem Itachi, siedzący po drugiej stronie dziewczyny.
Pijący wodę Hidan zakrztusił się, Hoshi prawdopodobnie zgniotła w ręce szklaną butelkę, ale nikt nie zwrócił na to większej uwagi.
A-chan powoli uniosła jedną dłoń, jakby uchylając wieczko i ukazując mały kawałek okrągłego plastiku, który niewiele wcześniej znajdował się pod zakrętką wody. Cała sytuacja mogłaby uchodzić za żart, gdyby nie poważna i zbolała mina na twarzy dziewczyny.
- Tak naprawdę to ciebie kocham, Deidara. A teraz, gdy Itachi mnie zdradził…
- Co?! – wykrzyknęła oburzona Kimiko, podskakując na swoim krześle.
- Właśnie! Co?! – zawtórował jej równie zaskoczony Itachi.
- A-chan… - zaczął Deidara, patrząc jej w oczy. – Ja… Nie jestem…
I w tym momencie rozległ się huk, głośne przekleństwo i dźwięk upadających na podłogę zakupów. Chwilę później wszyscy usłyszeli tak znany im głos.
- Kto tu, do cholery jasnej, postawił te buty?! Zaraz… czemu tu jest tyle butów?
Szybkie kroki, niosące się echem po korytarzu, poprzedziły gwałtowne otwarcie drzwi do pomieszczenia, w którym znajdowali się wszyscy. Pain, w całej swojej rudej, okolczykowanej okazałości, patrzył na nich morderczym wzrokiem.
- Wiedziałem, że to wy… - urwał, kiedy zobaczył A-chan, klęczącą na kanapie, zwróconą w stronę Deidary. – Co wy kurna odpierdalacie? Zaraz… czy wy oglądacie „Mari Lopez”? – Pain zmrużył oczy, wpatrując się w telewizor, na którym wyświetlana była właśnie scena z telenoweli. Zszokowana twarz Stefano pokazywana była na zmianę z chłodną miną Mari i oburzonymi twarzami poszczególnych osób, obecnych w filmie, które były świadkami oświadczyn.
- Pain… - zaczął Itachi głosem, jakby miał zaraz zemdleć.
- Liderze! – Poprawił go automatycznie rudy, po czym wbił ponownie swój morderczy wzrok w A-chan i Deidarę. – Co się tu dzieje?! Mówiłem, żeby nie ruszać mojej kolekcji! Ani nie wchodzić mi do domu! Skąd wzięliście klucze?!
- Szefunciu, bądź naszym księdzem! – zawołała A-chan, łapiąc Deidarę za dłoń i wsuwając mu na palec plastikowe kółko.
- Czy to jest… - zaczął Pain, po czym omiótł wzrokiem cały pokój i notując szybko walające się po podłodze butelki po różnego rodzaju alkoholach, zaczął rozumieć całą sytuację. – Won z mojego mieszkania, wy pijaki jedne!
Brzmiało to bardziej jak ryk zwierzęcia, niż zwykły krzyk, ale skutecznie podziałał na większość zgrai znajdującej się w pokoju. Hoshi dalej patrzyła na A-chan i wyglądała jakby zastanawiała się, czy zabić ją wzrokiem za oświadczenie się jej chłopakowi, czy bić brawo za kolejne wyprowadzanie Paina z równowagi. A to drugie nie było już takie łatwe, odkąd rudzielec zaczął chodzić na terapię i pić ziółka uspokajające.
- Ale Szefuńcu! Tylko ty masz Samsunga z 4k! – zawołała A-chan, jedną ręką trzymając dłoń Deidary, a drugą wskazując na telewizor, na którym teraz pokazywano matkę Mari, która jednak jeszcze nie wiedziała, że jest jej matką.
- Pain… - powtórzył Itachi.
- Uspokój się Uchiha! Twoja dziewczyna jest równie pijana, co cała reszta z was! Koniec tych wygłupów! Wynocha! Bo poszczuję was Zetsu!
A-chan złapała mocniej blondyna i przeskoczyła przez kanapę. Biegnąc w stronę drzwi, potknęła się o butelkę i zaczęła chichotać. Itachi wydał z siebie zduszony jęk, kiedy Hoshi złapała go za ramię i pociągnęła w stronę wyjścia. Deidara zatrzymał się i obrócił w stronę Lidera.
- Możemy chociaż dokończyć odcinek? – zapytał, zerkając na ekran ogromnego telewizora, zajmującego pół ściany. Stafeno właśnie miał coś powiedzieć.
- Won! – zawył Pain. Deidara zdążył tylko pijacko unieść jedną wolną rękę, nim został wyciągnięty z pokoju. – A potem się dziwią, skąd u mnie nerwica. – mruknął zbolałym głosem Pain, masując sobie skronie. – Zerknął na ekran, gdzie właśnie do Stefano dotarło, co powiedziała Mari. – Nie martw się Stefano, w sto dwudziestym siódmym odcinku, zrozumiesz, że Mari wcale cię nie zdradziła – powiedział, podchodząc do kanapy ustawionej naprzeciw telewizora i zrzuciwszy z niej kilka pustych butelek, rozsiadł się wygodnie i podkręcił głośność – Twoi rodzice zmusili ją, żeby z tobą zerwała. Niedługo wszystko się wyjaśni, kiedy jej pochodzenie wyjdzie na jaw. Cierpliwości.

4 komentarze:

  1. W sumie to moją opinię już znasz, więc ciężko mi napisać coś więcej. Ale że pewnie powinnam, to zostawiam po sobie ślad.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Łoooo ja cie nie moge zaraz zaraz chwila co ja widze ;D co tu robia hidan i deidara, milosci mojego zycia! jeden z wielu xd aaa, czy to jakis cross??? o co chodzi! z przyjemnoscia i szerokim usmiechem zabieram sie do czytania! ;D

    - Że co?! – zawołał nienaturalnie wysokim głosem Itachi, siedzący po drugiej stronie dziewczyny.
    AHAHAHAHAHA xd aaaaa, uslyszalam go! raaaany do niego tak nie pasuje piskliwy glos, ze az pasuje, ja to slyyyysze!!! ;D piekne, piekne!

    no ale co sie kuzwa dzieje! ;D mam wrazenie ze akatsuki ogladaja jaiks spektakl w teatrze xd I CO TA A-CHAN! juz wiem o co chodzilo z ta butelka xd omg, no nie mofe!

    Pain, w całej swojej rudej, okolczykowanej okazałości, patrzył na nich morderczym wzrokiem.
    Moj Panie, kocham to!!!!! <3 ;D ruda okazalosc xdxd <3

    Aaaaaa, wiedzialam ze cos ogladaja, skubancy!!! ale pieknie to zagralo ;D

    Nie to to co robisz z Itachim jest nielegalne. AND I LIKE IT!!!!!!!! ;D

    Nie wchodzic mi do domu xd LIDERZE xd <3 <3 <3 terapia i ziołka xd

    - Ale Szefuńcu! Tylko ty masz Samsunga z 4k! – zawołała A-chan, jedną ręką trzymając dłoń Deidary, a drugą wskazując na telewizor, na którym teraz pokazywano matkę Mari, która jednak jeszcze nie wiedziała, że jest jej matką.
    nie no, zamiatasz, ZAMIATASZ dzisiaj wszysto, przede wszystkim mnie xd no z matką kurwa miazga xd


    Ło, rany, chwila, musze złapać oddech. Nie spodziewałam sie czego takiego xd Piekny zareczynowy trik ;D i ze akatsuki w tle, no ja jestem szczesliwa. bawilam sie wiecej niz SWIETNIE.no pozamiatalas, jak mowilam, nie ma co. nie mam tez pojecia czy byly przecinki czy nie (nie, nic mi sie w oczy nie rzucilo), bo to bylo zbyt genialne, zeby sie skupiac na interpunkcji. wiec tym razem uwolnilam emocjonalnosc xd PIEKNE. piekne, piekne, piekne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej :)
    Ale się uśmiałam, jak się okazało, że oni tv ogladaja. Bardzo to realistyczne, swoją drogą. Taki bieżące komentowanie i mnie się zdarza podczas seansów.
    Podobają mi się te krzyki, styl rozmowy, taka lekkość w zachowaniu i dozą dziecinności. Ładnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Zauważyłam, że nadajesz swoim tekstom bardzo specyficzne tytuły.
    "Deidara i Hidan, niczym zawodowy chórek, wydali z siebie głośne „uuu”, Kimiko przewróciła oczami, a A-chan zaczęła chichotać. "
    Nie podoba mi się to zdanie. Na ile mnie bawi, na ile znam bohaterów, nie podoba mi się, bo można, a wręcz powinno się nieco bardziej to rozpisać, zamiast wpierdzielić wszystkich do jednego zdania. Ale to taka moja uwaga, bo zawsze jestem surowa dla nowych :) A przynajmniej się staram. Bardzo namawiam Cię, żebyś w wolnym czasie popracowała nad bardziej szczegółowym opisem, choć z druiej strony ich reakcje już dużo mówią. Wciąż jednak nalegam, żebyś poświęciła każdemu z nich, chociaż jedno własne zdanie.
    A-chan rozumiem jest dziewczyną Deidary i chce mu dać nakrętką od butelki d zrozumienia, że chce ślubu?
    "- Gdybyśmy byli w nieco innym miejscu, zamówiłbym popcorn – mruknął Kakuzu, za co oberwał w głowę od oburzonej Arissy."
    Polać mu. Też bym tak zrobiła. A swoją drogą, to oni tam już wszyscy mają dziewczyny? Nawet Kaziu?
    " Cała sytuacja mogłaby uchodzić za żart, gdyby nie poważna i zbolała mina na twarzy dziewczyny.
    - Tak naprawdę to ciebie kocham, Deidara. A teraz, gdy Itachi mnie zdradził…"
    Bożesz ty... Serio? Przepraszam, nie chcę wyjść na aż tak wredną, ale serio? W sensie, jeśli jest to parodia, to jak najbardziej udana. Bo jest naprawdę śmiesznie. Jednak jeśli jest to poważny tekst - w sensie nie parodia, to jest to po prostu absurdalne, nawet dla Akatsuki.
    "Zaraz… czy wy oglądacie „Mari Lopez”? – Pain zmrużył oczy, wpatrując się w telewizor, na którym wyświetlana była właśnie scena z telenoweli."
    Boże! Oni oglądają telenowelę? Ja myślałam, że Aka jakiś dziwnych bohaterów zatrudniło u siebie -.- tu mnie nabrałaś. Było śmiesznie. Niemniej chciałabym, żebyś popracowała nad rozpisywaniem akcji :)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj tekstu