Tablica ogłoszeń

Witam serdecznie!

Grupa Kreatywnego Pisania to długoterminowy projekt cotygodniowych wyzwań pisarskich z wykorzystaniem writing prompts. Więcej znajdziesz w zakładce "O projekcie".



TEMAT

Tydzień 115:

"On i jego siostra zostali pozostawieni w lesie na śmierć."

Słowa klucze: marcepan, wiadro, kurz, cement

Łączna liczba wyświetleń

Shoutbox

poniedziałek, 18 grudnia 2017

[70] DMF: Śpiący łowca ~ Tris

Dawno nie było DMFu ^^ To dziś jest. Jak eliksiry i magia to tylko Celty i reszta ekipy. Od razu ostrzegam, że pisane na żywca i bez korekty. Zapraszam!



            W mieszkaniu panowało zamieszanie. Dante leżał nieprzytomny na kanapie, pilnowany przez swojego bratanka. Zadaniem Nero było dopilnowanie, by mężczyzna nie skończył w jeszcze gorszym stanie. W efekcie piorunował wzrokiem Blu, która była odpowiedzialna za zaistniałą sytuację.
            Siedziała na stołku kawałek dalej, łypiąc to na Dante to na Nero. Minę miała jakby skruszoną. Z pewnością zdawała sobie sprawę z tego, że narozrabiała. Zarazem jednak nie można było przeć się wrażeniu, że wciąż coś kombinowała i dlatego trzeba było mieć na nią oko.
            Natomiast Celty jak zawsze próbowała wszystko odkręcić. Jako wiedźma to ona zajmowała się tego typu rzeczami. Gdy chodziło o sporządzanie eliksirów, rytuałów i tym podobnych. A jako prawna opiekunka Blu, to na nią spadała odpowiedzialność za takie wybryki. Nie wspominając o tym, że to z jej zapasów, dziewczyna zwinęła eliksir usypiający i dolała go do herbaty  – jak sądziła należącej do Nero, choć w efekcie i tak pochłonął ją Dante, gdy wstał rano na kacu. Ale za to Celty zamierzała policzyć się z nią później i po swojemu.

            Teraz jednak musiała dokończyć przygotowywanie eliksiru, który miał naprawić to, co Blu zepsuła. Czyli Dante. Zupełnie nie był zdatny do użytku, a Celty trochę go potrzebowała na wieczór. A co zrobi z takim wadliwym, nie działającym łowcą?
            Wszystko to nadzorowała Tamiel. Nie miała zielonego pojęcia o magii i eliksirach, mimo to uparła się pilnować, by Celty wszystko wykonała prawidłowo. Sterczała jej nad głową, raz z jednej raz z drugiej strony i ciągle zadawała jakieś pytania.
            Czekaj, czekaj, co ty robisz? – zdziwiła się, patrząc na Celty z szeroko otwartymi oczami.
            – Co? Musze podgrzać eliksir – odparła beznamiętnie blondynka i wzruszywszy ramionami i zamknęła drzwiczki.
            – W mikrofali?!
            Celty ponownie wzruszyła ramionami.
            – No co? Tak jest szybciej…
            – Jesteś pewna, że to powinno się podgrzewać w mikrofali? – marudziła Tamiel, patrząc na nią z powątpiewaniem. – Kiedyś tak nie robili…
            – Kiedyś nie mieliśmy mikrofalówek. A szkoda… Bo ile łatwiejsze byłoby życie wiedźmy z dzisiejszymi wynalazkami.
            – Ciągle zapominam, że masz dobre kilkaset lat – westchnęła Tamiel, kręcąc głową z niedowierzaniem. – Doprawdy nie wiem, jak udało ci się wszystkim przekonać, że jesteś tylko nastoletnią kapłanką.
            – Przypominam, że też w to wierzyłaś.
            – Wcale nie – naburmuszyła się Tamiel.
            – Długo jeszcze? – warknął Nero, patrząc na nie wyczekująco. Szybko jednak odwrócił się do Blu, celując w nią oskarżycielsko palcem: – Ani mi się waż.
            – Nic nie zrobiłam!
            – Poruszyłaś się.
            – Bo mi tu niewygodnie. Tyłek mi zdrętwiał. Nie chcesz go rozmasować?
            – Zamknij się. To przez ciebie Dante leży nieprzytomny – zdenerwował się Nero. – I nadal nie wyjaśniłaś, co za idiotyczny pomysł miałaś.
            – Na swoją obronę dodam, że to ciebie chciałam uśpić – wypaliła Blu, po czym zakryła usta dłońmi.
            – Co? Co mi chciałaś zrobić, ty… Ty napalona…
            – To wszystko wina Celty – broniła się dziewczyna. – Nie byłoby problemu, gdyby nie trzymała u siebie w komodzie zapasów eliksiru.
            – Hej – zaprotestowała Celty. – Nikt ci nie kazał grzebać w moich rzeczach, małpo.
            Blu chciała coś jeszcze odpyskować, ale rozległo się „dzyń” obwieszczające, że eliksir jest gotowy.

2 komentarze:

  1. O tak, dawno ich nie było, a jak już są, to mnie szczerze bawią. Krótko, ale ja się uśmiałam. Te spojrzenia Nero, Tamiel ze swoimi pytaniami, czarująca Celty, nieprzytomny Dante - hehehe, no i Blu - dlaczego nie możemy mieć ich częściej?
    Ładnie ujęty temat, który naturalnie "wszedł" w całą tę scenkę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oni to są naprawdę... Brak mi słów, ale bawiłam się nieźle. I też nie chcę wiedzieć, co Blu chciała zrobić Nero.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Szukaj tekstu