Tablica ogłoszeń

Witam serdecznie!

Grupa Kreatywnego Pisania to długoterminowy projekt cotygodniowych wyzwań pisarskich z wykorzystaniem writing prompts. Więcej znajdziesz w zakładce "O projekcie".



TEMAT

Tydzień 115:

"On i jego siostra zostali pozostawieni w lesie na śmierć."

Słowa klucze: marcepan, wiadro, kurz, cement

Łączna liczba wyświetleń

Shoutbox

poniedziałek, 25 grudnia 2017

[71] Zemsta Deszczu ~ Tris

Tak, z tym tematem mega wlazło, a że przy okazji wkurzę Laurie kolejnym fragmentem ZD, to już inna bajka :D Kolejny wyrwany z kontekstu fragment. Enjoycie.




            Obserwował wszystko z dachu budynku przez celownik w swojej snajperce. Tym razem mieli łatwe zadanie. Z wyjątkiem tego, że ktoś musiał odciągnąć cel w jakieś sensowne miejsce. Wiązało się to oczywiście z ryzykiem, że osoba robiąca za wabik, zostanie przyłapana, a tego żadne z nich nie chciało.
            Tłumaczył Gregorowi, że to nie jest dobry plan, ale lepszego też nie mieli. Zresztą Lucy bardzo szybko się zgodziła. To fakt, że Gregory potrafił byś przekonywujący, ale zbyt łatwo przystała na ten pomysł. I to Vincentowi się nie podobało. Dlatego zgłosił się do współpracy. Zamierzał za wszelką cenę zapewnić jej bezpieczeństwo.
            Cała masa różnych myśli plątała się w jego głowie podczas oczekiwania. W duchu dziękował też Alanowi, który zgodził się czatować w pobliżu. Na wypadek kłopotów miał zabrać Lucy w bezpieczne miejsce, choć dziewczyna nie miała o tym zielonego pojęcia.
            Wreszcie znalazła się w jego polu widzenia. Tak samo jak ich cel. Ledwo ją rozpoznał w tych ubraniach. Stylizacją zajęła się Amy, więc nic dziwnego, że zmiana była tak duża. W końcu tego dnia Lucy miała być tylko damą do towarzystwa. I chociaż musiał przyznać, że Amy nieźle się spisała, nie był zadowolony. Nie podobał mu się ten wygląd.
            Zagryzł wargę, w duchu ochrzaniając się za te głupie myśli. Powinien skupić się na zadaniu, zamiast rozmyślać o czymś takim. Nie mógł nic na to poradzić. Nie chciał jej widzieć… Takiej.
            – Kocham cię – wyszeptał, gdy miłość jego życia szła wzdłuż alejki do mężczyzny, którego on miał za zadanie zabić. – Bądź ostrożna.
            Nie mogła go słyszeć. Może i lepiej. Nie miała zielonego pojęcia o tym, co do niej czuł. I może tak było lepiej. Przynajmniej na razie. Widział, jak Lucy zatrzymuje się i macha zalotnie do tamtego mężczyzny. I choć wszystko było ustawione, Vincent poczuł ukłucie zazdrości w sercu.
            Była taka piękna… Nawet jeśli strój – jego zdaniem – odsłaniał zbyt wiele. Wciąż była oszałamiająca. Uśmiechała się słodko. Gdy cel zbliżył się do niej, pocałowała go namiętnie i ująwszy jego dłoń, ruszyła w umówiony punkt. Niczego nieświadomy mężczyzna, objął ją w talii, ale jego ręka szybko zsunęła się na tyłek. Pozwoliła mu na to. Gdy schowali się w rogu ciemnej uliczki, chwyciła go za kołnierz i przyciągnęła do siebie, opierając plecami o mur.
            To był znak. Vincent wziął głęboki oddech i pociągnął za spust.

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tu taki ładny komentarz i mi zniknął. To się powtórzę.
      Rozbawiłaś mnie tym tekstem. Nie potrafię mieć empatii dla Vincenta, który czuje się niepewnie, bo Lucy się zmieniła dla bycia wabikiem. Jego myśli mnie rozwaliły. Mógłby wziąć się w garść i powiedzieć jej, co czuję.
      Dobry tekst, a do tego ten strzał na końcu - takie obrazki to ja lubię.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ojojoj mam nadzieję że nie przestrzelił tą snajperką i nie uszkodził Lucy :) Śmieszek-zazdrośnik z tego Vincenta. Tekst krótki, ale umuje temat w pełni. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, robisz mi smaka i będę Cię prześladować, jeśli nie dostanę ZD w ciągu kolejnych tygodni. Poza tym ta scena mi coś przypomina.

    OdpowiedzUsuń

Szukaj tekstu