Tablica ogłoszeń

Witam serdecznie!

Grupa Kreatywnego Pisania to długoterminowy projekt cotygodniowych wyzwań pisarskich z wykorzystaniem writing prompts. Więcej znajdziesz w zakładce "O projekcie".



TEMAT

Tydzień 115:

"On i jego siostra zostali pozostawieni w lesie na śmierć."

Słowa klucze: marcepan, wiadro, kurz, cement

Łączna liczba wyświetleń

Shoutbox

poniedziałek, 8 stycznia 2018

[73] Czyściciel ~ Justyna W-R

- Czy ktokolwiek słyszy? Miasto stoi w ogniu!
- Nie słyszą. Niech płonie.
- Jak to? Tam są dzieci, spłoną żywcem!
- Te dzieci, które jeszcze wczoraj groziły ci nożem, gdy wracaliśmy z imprezy? Niech giną! Oczyszczę to miasto. Poczekaj, za... dokładnie osiem minut... ogień powinien dojść do starej remizy. Tam umieściłem ładunki.
- Przecież to nie ich wina. To społeczeństwo jest winne. Wody, dajcie wody! Czy ktoś mnie słyszy?
- Jakie społeczeństwo? Nie bądź śmieszna. Przecież ja jestem z podobnej rodziny i zobacz, jestem normalny.

- Normalny? Chyba się nie słyszysz!  Cholera. Jak to powstrzymać?
- Lepiej schowajmy się do przejścia podziemnego. Za...pięć... no, już cztery... minuty pierdyknie naprawdę ostro.
- Nie ciągnij mnie, przestań! Kurwa, już, idę sama. Czemu straż nie przyjechała? Przecież to płonie całe śródmieście!
- Być może zatrzymało ich coś pilnego...
- Przestań się śmiać, to brzmi okropnie. Przecież razem z mętami zginą niewinni ludzie.
- Jacy tam niewinni. Nie ma nikogo, kto mógłby tak o sobie powiedzieć. Szybko, biegnijmy. Schyl się i zakryj uszy dłońmi. Już!
- O kurwa! Żyjesz?
- Ale pierdykło! Jednak dałem trochę za dużo. Widziałaś jak ten balkon przeleciał nam nad głowami? Komiczne!
- Ku! rwa! Mać! Wysadziłeś pół pieprzonego miasta!
- Niczego nie żałuję!
- Nie wierzę z kim ja się związałam....?
- Popiół użyźnia ziemię. Zobaczysz, na zgliszczach wyrośnie coś o wiele lepszego.
- O ile urośnie cokolwiek.
- Urośnie, nie bój się. Ludzie są jak karaluchy, odnajdą się w każdych warunkach.
- Niestety nie będę ci towarzyszyć. Nie mogę żyć z kimś, kto zabił setki ludzi.
- Po pierwsze, mała, to nie ludzie, tylko męty.
- Puść mnie. To boli!
- Po drugie, ty jako tępa baba nie jesteś w stanie zrozumieć wielkiej idei, która stoi za moimi działaniami.
- Mówiłam już, puść. Pomocy!
- Myślisz, że ktoś ci pomoże? Ty jesteś jak te męty tutaj. Ludzie gapili się, cykali zdjęcia na insta, ale nikt nie pomógł. Bo ludzie nie chcą ryzykować swojego cennego życia dla jakichś odpadów. Tak samo nikt nie zaryzykuje dla ciebie, suko. Jesteś słaba. Ale ja cię nauczę.
- Nie uda ci się. Możesz mnie związać, możesz mnie uderzyć, ale ja się nie nauczę dobrze bawić z kimś takim jak ty.
- Nauczysz się. Prędzej niż myślisz.
- Co tam szepczesz?
- Nic, głupia. Idziemy stąd. Tu już posprzątane.


3 komentarze:

  1. Podziwiam Cię za pisanie dialogu jako całości tekstu i przekazanie w nim tego, jak właściwie wygląda nasz świat. Nikt jeszcze nie zdobył się na to, by rozpocząć i ciągnąć destrukcję planety, ale Twój bohater pokazuje, skąd biorą się myśli o tym, by wszystko podpalić i niszczyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ucięło mi pół komentarza, co ten blogger?
    W każdym razie chciałam jeszcze dodać, że tekst bardzo mi się podoba. Prosto z mostu pokazujesz, co może czekać świat, kiedy jednej osobie bardzo się on nie spodoba j zechce go zniszczyć.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma to jak spalić pół miasta, bo "wszyscy są winni, wszyscy powinni umrzeć". Z jednej strony naprawdę bawią mnie tacy ludzie, z drugiej wiem, że są cholernie niebezpieczni, kiedy już zaczynają przekuwać ideę w czyn. Przeraża mnie to.
    Podałaś sam dialog i trochę mi brakuje jakiś opisów, ale idzie łatwo zrozumieć, co do czego. I to mi się podoba.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Szukaj tekstu