Tablica ogłoszeń

Witam serdecznie!

Grupa Kreatywnego Pisania to długoterminowy projekt cotygodniowych wyzwań pisarskich z wykorzystaniem writing prompts. Więcej znajdziesz w zakładce "O projekcie".

Ogłoszenie:
Ze względu na wielokrotne prośby, administracja wprowadziła kilka zmian, ale czas pokaże czy się przyjmą :)
1) Co do cotygodniowych wyzwań, nadal pozostaje układ naprzemienny tekstów zwykłych i fantastycznych, jednak w każdym tygodniu będzie też drugi – dodatkowy temat składający się ze słów kluczowych lub motywu.
2) Na każde tygodnie „okrągłe” jak 90 i 100, będzie tak jak jakiś czas temu, ankieta z 2 normalnymi i 2 fantastycznymi tematami, z których będziecie głosować po jednym z kategorii i te będą obowiązywać w danym tygodniu.
3) Odpowiadając na pytanie niektórych: w tym roku też zorganizujemy Pisarski Sierpień ^^



Tematy na sierpień:

1. "Napisz coś o świecie z praktyczną magią, dostosowaną do technologii. Gdzie wróżka prowadzi kawiarnię, w której można dostać latte ze szczyptącharyzmy. O wiedźmach pracujących w Apple, sprzedających telefony, które automatycznie pojawiają się w twojej kieszeni, jeśli je zgubisz lub zostawisz w domu. Kogoś, kto umie czytać w myślach, pracującego jako fryzjer, który zawsze dokładnie wie, jaką chcesz fryzurę. Psycholog odczytujący aury."

2."Na litość boską! Kogo teraz zabiłeś?"

Słowa klucze: mlecze, antena, łopatka.


Tym razem wyjątkowo - z powodu zabawy na facebooku z pisarskim sierpniem - czekamy na teksty do konca miesiąca! A ukażą się one w pierwszą niedzielę września czyli dokładnie 2!

Łączna liczba wyświetleń

Shoutbox

sobota, 20 sierpnia 2016

[1] Jednostka "specjalna" ~ Tenebris

Witam! Tu Tenebris, ostatnimi czasy skrócona do 'Tris' lub po prostu Dominika, a zarazem organizatorka GPK. Ojej, jak to fajnie brzmi :) Zapraszam na krótki tekst z 1 tygodnia cotygodniowych wyzwań pisarskich, mojego autorstwa. Enjoycie!

***


           W tle rozbrzmiewał „Poranek” Griega, wprowadzając obecnych w przyjemny nastrój. Przecież podobno muzyka łagodzi obyczaje, a tym bardziej klasyczna. W praktyce jednak wyglądało to troszeczkę inaczej… W fotelu pod oknem siedziała blondynka z kwaśną miną. Spojrzenie szaroniebieskich oczu gromiło każdego, kto śmiał się odezwać.
  - Co masz na myśli, mówiąc „współpracuj z nim”? On próbował mnie zabić! – zagrzmiała, krzyżując ręce na piersi i marszcząc gniewnie brwi. – Nie ma mowy, żebym się na to zgodziła!
  - Oj tam… Zabić. Co najwyżej lekko uszkodzić – padło w odpowiedzi i kobieta przeniosła wzrok na młodego chłopaka. Wyglądał jak aniołek. Gdyby nie ta czerwona czupryna i nóż w dłoni. – Chciałem cię tylko przetestować.
  - Żebym ja cię zaraz nie przetestowała.
  - Widzisz, Erie? odezwał się trzeci głos. – Max nie chciał cię zabić… Chyba – dodał.
          Kobieta spojrzała na przyjaciela. Uśmiechnął się do niej przepraszająco. Przymknął na moment oczy – piękne, piwne, w których zawsze panował niezmącony niczym spokój – i westchnął ciężko.
  - To zarządzenie odgórne. Wytrzymaj. Tylko ten jeden raz – poprosił.
  - Chase… Ty chyba nie mówisz poważnie.
         Uniosła brwi, piorunując bruneta wzrokiem.
  - Przepraszam, Erie, ale nie mogłem odmówić.
          Kobieta wywróciła oczami, a na jej ustach pojawił się grymas niezadowolenia. Rozumiała, że rozkaz przyszedł z góry, ale dlaczego to ona miała się zajmować jakimś gówniarzem. Była specjalistką. Zajmowała się eliminowaniem najniebezpieczniejszych jednostek, których usunąć z jakiegoś powodu nie mogła policja. Już dywersja była uwłaczającym zadaniem, ale rola niańki to było stanowcze przegięcie.
  - To czemu sam się nim nie zajmiesz?
  - Erie – jęknął Chase. – Dobrze wiesz, że zrobiłbym to, gdybym mógł. Niestety z moim sposobem walki na dystans, niewiele mogę go nauczyć. To byłaby zwykła strata czasu. Szefostwo chce, żeby chłopak zobaczył pole walki w towarzystwie doświadczonej osoby, zanim przydzielą go do kogoś na stałe. A ty akurat używasz tej samej broni. Zrozum, proszę.
  - No właśnie – przytaknęła blondynka. – Używamy tej samej broni, więc będzie tylko przeszkadzał.
  - Erie, nie bądź taka.
  - Dobra! – zgodziła się w końcu. – Wiem…
  - Dzięki.
  - Chodź, gówniarzu. Mamy robotę. Chase, zajmij pozycję.
  - Dajcie mi dziesięć minut i jestem gotowy do akcji – odparł brunet.
  - Osiem – rzuciła na odchodne Erie i pociągnęła Maxa za kołnierz. Zawarczał tylko, ale nie wyrwał się. Zdążył się już zorientować, jak ogromna była różnica w ich sile. – Chcę to załatwić do obiadu.
          W odpowiedzi Chase uśmiechnął się tylko. Chwycił torbę ze swoim sprzętem – dobrze, że przygotował ją zawczasu – i ruszył do ustalonego wcześniej miejsca. Miał tylko nadzieję, że obejdą się bez kłopotów. Erie była najlepsza w swoim fachu, ale Max nie należał raczej do tych, którzy chętnie słuchają poleceń.
  - Szybciej – mruknęła Erie, popychając Maxa, żeby się nie ociągał. – Za pięć minut zaczynamy akcję. A ty staraj się nie wchodzić mi w drogę.
  - Yhy. Tylko nie obiecuję, że nie omsknie mi się nóż przypadkiem – odburknął chłopak.
  - Spróbuj, jeśli myślisz, że możesz mnie trafić. A teraz skup się na zadaniu. Mamy pozbyć się ochrony i oczyścić drogę, żeby Chase mógł załatwić cel jednym strzałem. Kminisz?
  - Ta jess! – Max zasalutował zawadiacko i wyszczerzył zęby.
  - Cóż… Podobno jesteś obiecującym kandydatem do oddziału. – Erie wzruszyła ramionami. – Szło ci nieźle, chociaż do walki ze mną to ty jesteś o sto lat za młody.
  - Oczywiście, że sobie poradzę.
  - Nie pyskuj – spojrzała kątem oka na uśmiechniętą buzię aniołka – i nie schrzań tego – w jej dłoni zabłyszczał nóż. – Ruszamy. 


Tenebris [Tris] Tristitia

9 komentarzy:

  1. Czemu wcześniej nic z tej polki nie czytalam, que?

    OdpowiedzUsuń
  2. "Oj tam… Zabić. Co najwyżej lekko uszkodzić" - och, jak ja uwielbiam takie teksty :D Już mi się podoba...
    "Szefostwo chce, że chłopak zobaczył pole walki w towarzystwie doświadczonej osoby, zanim przydzielą go do kogoś na stałe." - A nie "żeby"?
    Akcja, humor... moje klimaty :D Jedynym minusem tych krótkich wyzwań jest to, że czytasz coś fajnego, a to się zaraz kończy... *chlip*

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tego, co pamiętam, to scena z "Zemsty Deszczu". Wyczuwam fajny klimat i tym bardziej wyczekuję przygód Erie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Wilczy, Ty czytasz z każdej mojej półki, więc nie wiem, co masz za problem ;)

    Aktino, faktycznie, brakowało żeby. Jak na mnie krótkie, ale cały czas można czytać moje blogi, a niebawem pojawią się i te w podobnym klimacie co tutaj.

    Laurie, nie to akurat nie ZD, chociaż przyznaję, że klimat jest podobny, a ZD też mam jednego Chase'a. Erie szczerze bardziej kojarzy mi się z Triszą z "#Tagged", ale ciiiii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego ja jeszcze nie czytałam Zemsty Deszczu? Natychmiast proszę o Zemstę Deszczu! :D Klimacik, jezu, oddziały, walki... :D :D Mordka mi się cieszy ! Stylowo. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ohoho, strzeliłaś się w moje klimaty :) Żółtodziób, którego trzeba przyuczyć - dla mnie brzmi to świetnie. Dialogi wywołały u mnie uśmiech. Ach, masz moje tak! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. "- Chodź, gówniarzu. Mamy robotę." - rozwaliło mnie :D.
    To jest generalnie znakomity wstęp do jakiejś opowieści. Pisałaś to, jakbyś już dawno poznała tych bohaterów! Podoba mi się to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ciekawe, bo tekst był wyjątkowo spontaniczny. Ale cieszę się, że wyszło ok :)

      Usuń
  8. Z dużą dbałością podchodzisz do opisu postaci, a to wzbudza zainteresowanie czytelnika :).
    (Jeanne_Proust)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj tekstu