Tablica ogłoszeń

Witam serdecznie!

Grupa Kreatywnego Pisania to długoterminowy projekt cotygodniowych wyzwań pisarskich z wykorzystaniem writing prompts. Więcej znajdziesz w zakładce "O projekcie".



TEMAT

Tydzień 115:

"On i jego siostra zostali pozostawieni w lesie na śmierć."

Słowa klucze: marcepan, wiadro, kurz, cement

Łączna liczba wyświetleń

Shoutbox

niedziela, 28 sierpnia 2016

[2] Bliźniacze błędy ~ Laurie



Bliźniacze błędy

To nie jest mój temat, wyraźnie to czuję i tekst nie jest najwyższych lotów. Jednak na nic więcej w tych klimatach mnie nie stać, a to trzecia próba. A może nie jest najgorzej?

          Budzi mnie jakiś dźwięk. To jeszcze nie pora karmienia, a na wypuszczenie mnie stąd też wciąż zbyt wcześnie. Wsłuchuję się w ciszę, kiedy drzwi nagle się otwierają i do karceru wpada światło.
          – O proszę, znowu mają czarną owcę – słyszę.
          – Kim jesteś?
          – Czarną owcą – śmieje się. – Chodź, idziemy stąd.
Patrzę na niego jak na idiotę. Spotykamy się po raz pierwszy i mam mu tak po prostu zaufać? Głupi jest?
          – No co? Myślisz, że nie wiem, jak to jest? W tym kraju wszystkie ciąże są bliźniacze. Jedno z dzieci jest dobre, drugie złe. Gdy kończą szesnaście lat, trafiają do jednego z ośrodków, które mają ich przygotować do dorosłego życia. Ale... – robi teatralną przerwę. – Skąd mają wiedzieć, gdzie umieścić dziecko, jeśli bliźniak zmarł przy porodzie? Wyboru dokonuje przypadek. Nie czujesz się tu nie na miejscu?
          Odwracam wzrok od rudzielca. Ma cholerną rację. Od początku było mi tu źle. Nie pasowałam, a wszystko z powodu decyzji, na którą nie miałam wpływu.
Moja siostra urodziła się martwa, przez co rząd nie wiedział, do którego ośrodka mnie wysłać. Do któregoś musiałam trafić, nie ma wyjątków. I zaczęło się piekło.
          To jedna wielka pomyłka. Trafiłam do samych aniołków. Sama nie jestem degeneratką, ale to już przegięcie. Niczego nie mogę zrobić po swojemu, bo za każdym razem trafiam do karceru. Nie można mnie też przenieść. Ośrodek jest odizolowany, to, co dzieje się w środku, nie jest dopuszczane do wiadomości publicznej. Coś takiego zachwiałoby zaufaniem do rządu. Mnie pozostało się dostosować, a każdy bunt karano tygodniami o chlebie i wodzie w karcerze. Miałam przerąbane.
          – Ty też jesteś jak ja? – pytam ostrożnie.
          – Mój brat zmarł, gdy mieliśmy trzy miesiące – odpowiada. – Chodź, nie mamy za wiele czasu. Potem ci wszystko wyjaśnię.
          Waham się jeszcze przez chwilę, po czym wstaję niezgrabnie. Jestem tu od tygodnia, brakuje mi ruchu i jestem trochę zdrętwiała. Rudzielec podaje mi rękę, łapię ją, choć niechętnie. Nie jestem przyzwyczajona do kontaktu fizycznego z innymi ludźmi.
          – Opuszczamy tę imprezę – dodaje rudzielec.
          Wyprowadza mnie jakimiś bocznymi korytarzami, których nie znam. To nieważne, najważniejsze, że stąd znikam. Czuję ulgę, to miejsce było jedynie moją kaźnią. Nikt i tak nie będzie za mną płakać.
          – Masz jakieś imię? – pytam.
          – Rabbit – odpowiada. – Teraz tak mnie nazywają.
          – Porzuciłeś swoje imię?
          – I tak było beznadziejne. Ty jesteś...?
          – Violet.
          Uśmiecha się do mnie.
          – Pasuje ci. Miło mi cię poznać, Violet.
          Wyprowadza mnie z ośrodka i pomaga wsiąść na tył ciężarówki. Tam spotykam innych, obcych mi ludzi, którzy najprawdopodobniej współpracują z Rabbitem. Po chwili ciężarówka rusza z piskiem opon, a mnie czeka nowe, nieznane jeszcze życie. Nie boję się, wiem, że najgorsze już za mną.


Laurie

11 komentarzy:

  1. Już dialog o czarnej owcy mnie rozwalił!
    Bardzo to krótkie, ale wcale nie jest złe. Dobrze zawarłaś cały temat w jednym myślniku! No i to sztuka napisać coś w tylu słowach, ja mam z tym problem >D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, to się bałam, czy dam radę napisać całą stronę. Tak bardzo mi ten temat nie leżał.

      Usuń
  2. No ja bym wcale nie powiedziała, że złe. Krótkie i niewiele się działo, a jednak miało swój przekaz. W tym krótkim tekście zawarłaś temat, a i zdołałaś zrobić z tego swego rodzaju dramat. Byłam w lekkim szoku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fakt, krótko i nie miało porywającej akcji, ale bardzo mi się podobało. Płynnie się czyta, temat ma swoje wyjaśnienie i ciekawy punkt przedstawienia. Plus za imiona, tajemnicze i oryginalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tylko Króliczek, ale to ma swoje wyjaśnienie ;)

      Usuń
  4. Mógłby to być dynamiczny trailer do dobrego filmu. Wielkie tak dla dynamiki. Trochę smuci mnie to, że nie wiem jak wyglądają miejsca w których są bohaterowie. Tam gdzie jest "Odwraca wzrok" mogłoby być "Odwraca wzrok na obdrapaną ścianę" na przykład. Podoba mi się tempo całości. I że przez sytuacje pozwalasz czytelnikowi poznawać bohaterów, a nie mówisz wprost. Ciekawa jestem czegoś dłuższego w twoim wykonaniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wspominałam, tekst był pisany z trudem, a nie miałam kiedy usiąść nad nim na dłużej. Zresztą w tym przypadku nie jest to aż tak konieczne, przynajmniej w mojej opinii.
      Coś dłuższego? https://prawowscieklosci.wordpress.com/ - proszę bardzo.

      Usuń
  5. Według mnie akcja działa się trochę za szybko... aczkolwiek wątek był intrygujący i jestem ciekawa, co by się działo, gdyby tekst był trochę dłuższy ;).
    Jeanne_Proust

    OdpowiedzUsuń
  6. Ok, akcja wyjątkowo szybka, ucieczka trochę za prosta - do tego mogłabym się przyczepić, może Rabbit jest dobrym organizatorem xD W jednym miejscu miałaś powtórzenie - "Jestem tu od tygodnia, brakuje mi ruchu i jestem trochę zdrętwiała." Jestem jestem.
    Ważne, że coś napisałaś! I że się nie poddałaś mimo kilku prób ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ucieczka raczej pokazuje zdezorientowanie Violet całą tą nieco absurdalną sytuacją. Może gdyby to było napisane inaczej i w innych warunkach, byłoby to widoczne.

      Usuń
  7. Króciutkie, ale zawiera kwintensencje tematu. Czego chciec wiecej?

    OdpowiedzUsuń

Szukaj tekstu