Tablica ogłoszeń

Witam serdecznie!

Grupa Kreatywnego Pisania to długoterminowy projekt cotygodniowych wyzwań pisarskich z wykorzystaniem writing prompts. Więcej znajdziesz w zakładce "O projekcie".



TEMAT

Tydzień 115:

"On i jego siostra zostali pozostawieni w lesie na śmierć."

Słowa klucze: marcepan, wiadro, kurz, cement

Łączna liczba wyświetleń

Shoutbox

sobota, 20 sierpnia 2016

[1] W miejscu, gdzie zacierają się granice ~ Jeanne_Proust



Wyspa Snów była w istocie miejscem niezwykłym. Krążyły o niej niezliczone opowieści – niektóre prawdziwe, niektóre fałszywe – ale czy można by mieć jakąś pewność, czy cokolwiek, co się tam znajdowało, było prawdziwe?
Dla wielu, miejsce to stanowiło niezgłębioną tajemnicę ludzkiego istnienia, dla innych - kontrowersyjną pułapkę, w którą przez przypadek wpadł człowiek, nie przewidując konsekwencji. Jeszcze niedawno przecież o czymś takim jak Wyspa Snów można było jedynie pomarzyć. A jednak teraz istniała. Pierwszy założyciel tego wspaniałego lądu tak się nim zachwycił, że stwierdził, iż Szekspir zaiste miał słuszność, pisząc : „Więcej jest rzeczy na ziemi i w niebie niż się ich śniło waszym filozofom”.
Will Outcast nie miał złudzeń. Wiedział, że nie jedzie tam na wycieczkę, a wyspa to miejsce tylko dla wybranych. Domyślał się, że nikt, kto trafiał na Wyspę Snów, nie wracał już z niej taki sam. Za dnia organizowano tam liczne wycieczki, gdzie oprowadzano turystów po różnych częściach sektorów. Z reguły udostępniano jedynie kilka z nich, część przemysłowo-naukową, w której można było posłuchać o historii snu, przedstawicielach nauk onirycznych ( wielka chwała Zygmuntowi Freudowi!) albo dowiedzieć się, w jaki sposób wytwarza się sen i jak się z niego korzysta. Tak naprawdę jednak najważniejsze rzeczy działy się w innych, dalszych sektorach zlokalizowanych w samym sercu wyspy. Było ich trzy: z ośrodkiem naukowo-badawczym, ośrodkiem technologicznym i ostatni, z ośrodkiem psychologiczno-resocjalizacyjnym, do którego miał trafić Will.
Więźniowie dolecieli na wyspę około południa. Mężczyźni rozejrzeli się. Na pierwszy rzut oka miejsce nie wydawało się specjalnie szczególne. Większość lądu pokryta była bujną roślinnością. Nie widziało się tu za wielu budynków, ale za to brzegi wyłożone zostały chodnikiem. Co prędzej poprowadzono więźniów w głąb lasu, który łatwo się rozrastał. 35-letni Will odczuwał jakiś niepokój, maszerując poprzez dzikie zarośla. Pobyt w ośrodku psychologiczno-resocjalizacyjnym miał im pomóc w odnalezieniu własnej tożsamości, wyleczyć się z lęków i pomóc żyć w społeczeństwie. Młody mężczyzna był jednak sceptyczny. Uważał, że wnikanie do czyjejś podświadomości za pomocą snów to naruszanie prawa wolności człowieka. No ale on przecież był więźniem, więc badania nad ludzką psychiką nie naruszały w żaden sposób praw. Co więcej, miały służyć słusznym celom uzdrowicielskim, a nie eksperymentalnym. Will mimo wszystko odczuwał jakiś stres, a nawet strach.
- Witamy wszystkich w naszym ośrodku! – przywitał wszystkich Główny Psycholog, pan Lucas Clear – To normalne, że ci, co po raz pierwszy przekraczają progi tego miejsca, czują się nieswojo i niepewnie. Zapewniam, że nie ma się czego obawiać. Pierwsza kuracja odbędzie się jeszcze dziś o godzinie dwudziestej trzydzieści. Początki nie są łatwe, ale jeszcze dostrzeżecie efekty! Staniecie się zupełnie innymi ludźmi niż do tej pory. Uwolnicie się z ograniczeń własnego umysłu!
            Każdemu więźniowi została przydzielona osobna sala. Will Outcast zaczął rozmyślać o swojej przeszłości. Trafił do więzienia, ponieważ został oskarżony m.in. o zamordowanie swojej kuzynki. Do dziś miał wyrzuty sumienia, że nie potrafił jej pomóc, chociaż był policjantem. Gdy porwano Isabelle, postanowił jej szukać na własną rękę. Porywacz zagroził, że zabije ją i jego rodzinę, jeśli przyjdzie z policją. Will sądził, że uda mu się obmyślić odpowiedni plan i samemu załatwić sprawę. W razie czego jednak wziął ze sobą okup. Niestety, okazało się, że porywacz nie dotrzymał umowy i tak naprawdę nie zależało mu na okupie. Outcast zastał kuzynkę całą we krwi, leżącą w samym środku lasu, martwą. Isabelle była jedyną osobą w rodzinie, która naprawdę go kochała. W napadzie szału Will zabił porywacza. Nigdy nie pogodził się ze śmiercią Isabelle, ale też ze swoim morderstwem. Coś w nim się jednak zmieniło. W końcu złapano go i aresztowano, oskarżając o trzy morderstwa.
            O dwudziestej trzydzieści wszedł do gabinetu psychologicznego, który, jak się spodziewał, przypominał laboratorium naukowe. W odpowiedzi na spojrzenie mężczyzny, psycholog odezwała się:
- Dobrze dbamy tutaj o warunki higieniczne. – uśmiechnęła się Alicia.
- Co mam zrobić?
- Proszę się położyć.
Will wykonał polecenie. Resztą zajęła się psycholog, powodując uśpienie pacjenta za pomocą odpowiednich środków. Sen nie przychodził od razu, ale stopniowo. Podczas gdy mężczyzna zasypiał, Alicia zaczęła przeglądać jego kartoteki. Po pewnym czasie pacjent wreszcie zasnął. Jego sny były niespokojne, przypominały kilka pozornie bezsensownych historii opowiedzianych przez pijanego człowieka. Sen trwał jednak długo, a ten właściwy został przywołany dopiero pod koniec. Will dostrzegł w nim siebie. Znajdował się w ciemnym lesie, ale nie był sam. Między drzewami krążył dawny zabójca Isabelle i czyhał na jego życie, trzymał nóż w dłoni. Will błyskawicznie wyciągnął swój i rzucił się w ciemną przestrzeń, by go zabić, gdy tylko zobaczył mężczyznę. On nagle jednak zniknął, więc Outcast rzucał się na oślep. Po kilku sekundach poczuł, że porywacz stoi za nim. Wtedy Will odrzucił nóż, odwrócił się i zaczął rozrywać go własnymi rękami.
            Ze snu wyrwała go psycholog. Will leżał w lekko przyciemnionej sali z mocno bijącym sercem. Nadal czuł obecność mordercy. Po chwili zwrócił wzrok w stronę Alici, która odezwała się:
- Nie walcz z nim, nie atakuj.
- A co według ciebie miałem zrobić?! – zapytał jeszcze rozeźlony pacjent.
- Współpracuj z nim.
- Co masz na myśli, mówiąc: „współpracuj z nim”? On próbował mnie zabić!
Will Outcast wprost nie wierzył własnym uszom. Miał współpracować z wrogiem, który zabił jego kuzynkę i który chciał zabić jego? Zniszczyć całe jego życie? To brzmiało jak nonsens.
- Sen to ukryta sfera człowieka, jego pragnienia, marzenia i emocje. Ale nie tylko – to także symbol – wyjaśniła psycholog – Pogódź się z przeszłością, nie zmienisz jej. Wybacz i idź dalej swoją drogą. Walcząc i atakując, przegrywasz. Współpracuj z nim, ze SNEM. Tylko wtedy dojdziesz do swego wnętrza i będziesz potrafił żyć dalej.

Jeanne_Proust

9 komentarzy:

  1. Ojej, wyspa snów. Ale dlaczego tam prowadzą jakiś więźniów? Aha. Dosłownie sekundę po moim pytaniu, wszystko się wyjaśniło. Niesłusznie oskarżony biedak. Ale ta wyspa. Kurczę. Fajny pomysł. Cały czas w takiej lekko baśniowej konwencji. Ciekawe, ciekawe.
    Długo nie byłam do końca pewna co myśleć, ale końcówka była wyjątkowo przyjemna i taka gładka.
    Jestem ogromnie ciekawa, co zaprezentujesz nam przy kolejnych tematach.
    Tris

    OdpowiedzUsuń
  2. Mmmm, jestem... Jestem zaintrygowana. To byla porcja czegos innego.Sny zawsze intryguja.incepcje itd.Mhm. Jest inaczej. A inaczej jest dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  3. ,,Do dziś miał wyrzuty sumienia, że nie potrafił jej pomóc, chociaż był policjantem. Gdy porwano Isabelle, postanowił jej szukać na własną rękę. Porywacz zagroził, że zabije ją i jego rodzinę, jeśli przyjdzie z policją.'' - Skoro Will jest policjantem, to on sam jest tą policją... trochę dziwne. Rozumiem, o co ci chodziło, w samym zdaniu jednak to się trochę kłóci :) Jeśli jeszcze miałabym się czepiać, to czasem miałam wrażenie, że zdania są nieco ciężkie, ale mi czasem też takie wychodzą i nie nie umiem tego zmienić.
    Początkowo po Wyspie Snów spodziewałam się czegoś innego, ale to akurat dobrze, że mnie zaskoczyłaś ;) Wstęp z tym uzasadnieniem ze znanymi nazwiskami wprowadza fajny nastrój. Ogólnie podobało mi się, a końcowa wypowiedź fajnie wyjaśniła rolę ośrodka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieco baśniowy klimat na początku, w rzeczywistości także ośrodek dla kryminalistów, by badać ich sny - ciekawy pomysł. Podobają mi się opisy - proste, ale dość plastyczne, wprowadzają odpowiedni klimat.
    Też trochę gryzie mnie to nieprzychodzenie z policją, skoro Will sam był policjantem. Wiadomo, że chodziło o to, by nie mieszał w to całej jednostki, ale można było to ująć innymi słowami. To taki szczegół.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Już dwoma pierwszymi słowami mnie kupiłaś - Wyspa Snów. Spodziewałam się, że nie będzie sielanki i na to liczyłam i to dostałam :D Fajne opisy, proste i czyste, opowiadasz, ciekawisz :D Chciałabym więcej przeczytać na temat Willa i jego relacji z kuzynką :) Ale generalnie dobry motyw, sny są jednym z moich ulubionych zagrań :D Pozytywnie zaskoczyłam się wprowadzeniem tematu w tekst, powiem kolokwialnie:"no,wlazło" :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny pomysł z tym snem i idealnie wpleciony dialog oraz puenta. Podoba mi się ta historia, choć uważam, że jest zdecydowanie za krótka~! WIĘCEJ!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach, opisy są zdecydowanie Twoją mocną stroną. Bez patosu, naturalne, dobrze oddają świat, do którego wprowadzasz czytelnika. Lubię takie psychologiczne rozważania, próby wytłumaczenia, jak działa nasz umysł i nasz emocjonalny szkielet. Dialog wykorzystany w bardzo fajny, przemyślany sposób. Jestem na tak! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Miło mi :). Dziękuję także za wszelkie uwagi. Planuję napisać ciąg dalszy, więc jeśli ktoś byłby chętny, aby przeczytać, to zapraszam :).
    (Jeanne_Proust)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj tekstu