Czy
ona lubi taniec?
Stuk, stuk! Pukam z wnętrza klatki.
Miłe, milutkie żebra, z resztkami mięsa. Pachną upajająco. Siedzę tu od lat.
Znam to wiezienie lepiej niż inne miejsca. Znam lubię znam lubię nie znam nie
lubię, bęc. Czy jest sens wychodzić lub wyślizgiwać się spomiędzy żeber? Rozluźniać przestrzeń między nimi ćwiczeniami
podejrzanymi w telewizji? Wciągać siebie głęboko, aż do bólu? Tak, by się
zmieścić. Bardzo chciałem wyjść. Wcale nie chciałem wychodzić. Wesołe
miasteczko zmysłów i nienachalnej pieszczoty głosu wywabiło mnie do krat.
Przyglądałem się jej spomiędzy żeber.
Uśmiech jak przyjaciel, dłoń jak atrakcja
na Dzień Dziecka. Dmuchany zamek
czy inny chuj napęczniały w słońcu. Płyta nagrzana, niby ciepłem z góry, a
jednak od wewnątrz, kipiącym pod skórą wulkanem. Surowe jajko ścięłoby się na
jej czole jak głowa! Siuuu... Pach! Odcięta spada pod nogi kata. Siuuuu... Leci
głowa! Kula się! Hop, hej! Na kamieniach, korzeniach i innych cudownościach.
Leci, leci! Dzieci, pomachajcie
tacie! Pomachajcie! Pa, pa! Patrzcie jak leci! Jaka fajna głowa! Pewnie miłego
człowieka. Lizałem żebra by pokazać jej jaki jestem gotowy. Chciałem by
wiedziała, że warto mnie stąd ukraść. Podbierz mnie stąd! Ona się uśmiecha.
Zawija pasmo włosów na palec, jakby robiła szaszłyk ze złota lub umoczyła palec
w płynnym serze. Jedzcie dziewczyny ser tylżycki, bo od niego rosną cycki. Tak
mówił dziadek kładąc dłoń na rosnących piersiach. Zapomnieć, zapomnieć, nie
pamiętać. To nie może być prawda. Wydawało
ci się! Żart, to tylko żart. Niewinny, jak aborcja, żart. Na szczęście mam w
kieszeni nóż. Otwieram żyły jak pięści, smaruje się krwią i przeciskam się
przez klatkę żeber jak przez prasę z frani. Postanowiłem, że ją uratuje. Ona
podchodzi i kręci wajchą. Weź ją do ust. Szepczę, ale z przepaści warg
wypływają tylko bąble krwi. Plumkam nimi radośnie. Krew przyjemnie rozlewa się
w nosie, kołysze, dusi. Uśmiecham się. Może umieram. Nareszcie skończy się ten
pierdolony koszmar.
Chciałbym jeszcze zostawić ślad
drogi ucieczki dla innych, na przykład wytrzeć krew w firanę, uciąć jej
dziadkowi fiuta, ukłonić się lub zwyczajnie posłuchać. Dowiedziałbym się jaką
wycieczkę wygrałem w konkursie, czy moja partnerka lubi taniec, konie i spacery
po lesie. Jestem ciekaw, bardziej niż tego, czy Bóg istnieje. Tego dowiem się
niebawem. Czy ona lubi taniec, konie i spacery po lesie?
Bardzo dynamiczny tekst. Momentami musiałam się cofnąć i przeczytać jeszcze raz , aby nic nie pominac.
OdpowiedzUsuńCzytam ten tekst i próbuje go zinterpretować ale chyba jest już za późno i mój umysł nie ogarnia. Na początku myślałam że to opowieść serca spomiędzy żeber, potem że płuca, ale w sumie płuca to taki głupi organ, nie ma co z niego robić bohatera tekstu. Nagle wpada ten temat z pedofilią w rodzinie i aborcja i już nie wiem czy to serce jest sercem płodu czy w ogóle ocb. Trudne �� Najbardziej kupiłaś mnie "podejrzanymi ćwiczeniami" bo nie wiem czemu odczytałam je jako podejrzane (po chuj komuś te całe ćwiczenia, nie wiadomo czy się od nich nie grubnie) a nie podejrzane jako zobaczone �� pozdrawiam, Estrela
OdpowiedzUsuńHej!
OdpowiedzUsuńDlaczego ja tu widziałam na początku Zazu z Króla Lwa, jak w tej scenie w klatce z bawolich (bodajże) żeber, jak śpiewał Skazie piosenki? Dios, ja nie mam równo pod kopułą.
Mam wrażenie, że to jeden z tych psychodelicznych tekstów, gdzie wszystko można interpretować po swojemu, co nie zmienia faktu, że jest tu krew i mięso, i wulgarność, i... Kurde, lubię tego bohatera, choć nie wiem, kim jest.
Tekst jest tak plastyczny, że aż w swojej głowie zobaczyłam obraz pełen czerwieni i czerni, z białymi śladami kości, z nożem i kimś, kto uśmiecha się najbardziej przerażającym uśmiechem na świecie.
Jestem ciekawa, czy ona lubi tańczyć.
Pozdrawiam.