Tablica ogłoszeń

Witam serdecznie!

Grupa Kreatywnego Pisania to długoterminowy projekt cotygodniowych wyzwań pisarskich z wykorzystaniem writing prompts. Więcej znajdziesz w zakładce "O projekcie".

Ogłoszenie:
Ze względu na wielokrotne prośby, administracja wprowadziła kilka zmian, ale czas pokaże czy się przyjmą :)
1) Co do cotygodniowych wyzwań, nadal pozostaje układ naprzemienny tekstów zwykłych i fantastycznych, jednak w każdym tygodniu będzie też drugi – dodatkowy temat składający się ze słów kluczowych lub motywu.
2) Na każde tygodnie „okrągłe” jak 90 i 100, będzie tak jak jakiś czas temu, ankieta z 2 normalnymi i 2 fantastycznymi tematami, z których będziecie głosować po jednym z kategorii i te będą obowiązywać w danym tygodniu.
3) Odpowiadając na pytanie niektórych: w tym roku też zorganizujemy Pisarski Sierpień ^^



Tematy na sierpień:

1. "Napisz coś o świecie z praktyczną magią, dostosowaną do technologii. Gdzie wróżka prowadzi kawiarnię, w której można dostać latte ze szczyptącharyzmy. O wiedźmach pracujących w Apple, sprzedających telefony, które automatycznie pojawiają się w twojej kieszeni, jeśli je zgubisz lub zostawisz w domu. Kogoś, kto umie czytać w myślach, pracującego jako fryzjer, który zawsze dokładnie wie, jaką chcesz fryzurę. Psycholog odczytujący aury."

2."Na litość boską! Kogo teraz zabiłeś?"

Słowa klucze: mlecze, antena, łopatka.


Tym razem wyjątkowo - z powodu zabawy na facebooku z pisarskim sierpniem - czekamy na teksty do konca miesiąca! A ukażą się one w pierwszą niedzielę września czyli dokładnie 2!

Łączna liczba wyświetleń

Shoutbox

poniedziałek, 11 września 2017

[56] Kim będziemy jutro ~ Laurie



Kim będziemy jutro?

Tygodniowe wyzwania wróciły i to od razu z takim tematem, do którego należałoby się przyłożyć. Żyję jednak wieloma innymi sprawami, więc dziś prezentuję jedną scenę, nawet szkic, powiedziałabym. Choć występują Vivian i Arte, raczej nie ma to nic wspólnego z „Łowcami”, całość oderwana jest od jakiejkolwiek pisarskiej rzeczywistości mojego autorstwa, ale nie wykluczam, że kiedyś coś się z tego urodzi. Czas pokaże.

            „Ciekawość to pierwszy stopień do piekła” – mówiła mu Vivian. Teraz pewnie mogłaby go trzepnąć w głupi łeb, że jej nie słuchał, ale zawsze chciał wiedzieć, jak to jest. Może dlatego zachowywał się w ten sposób. To było ciekawe, a on wiecznie się nudził, pragnąć rozrywki. Co jeszcze mu ją zapewni, skoro poznał już wszystko, co stworzyli ludzie?

            Może właśnie dlatego siedział na krześle elektrycznym i wysłuchiwał swoich „praw”, które lada chwila przestaną mieć znaczenie. Przybrał dość znudzoną minę, którą zdenerwował oskarżyciela. Oficjalnie miał na koncie czternaście ofiar i nie wykazywał nawet odrobiny skruchy. Nie złapaliby go nigdy, gdyby na to nie pozwolił. Chciał wiedzieć, jak to jest siedzieć na krześle elektrycznym i czekać na wykonanie wyroku. Teraz już wiedział.
            Światło gwałtownie zgasło. Awaria prądu, która zdarzała się wyjątkowo rzadko. Minęło zaledwie pięć sekund, gdy wszystko na nowo rozbłysło – zasilanie awaryjne było sprawne.
            – Gdzie on jest?
            – Ucieczka więźnia!
            Krzesło stało puste, jakby nikt w nim nigdy nie siedział. Wszystkie opaski zostały rozpięte, choć ich zapinanie trwało dobre pięć minut. A jednak się uwolnił.
            Całym budynkiem wstrząsnął alarm. Niebezpieczny, psychopatyczny morderca był gdzieś na terenie placówki. Nie wolno było pozwolić mu się wydostać na zewnątrz. Wszyscy strażnicy zostali zaangażowani w poszukiwania, lada chwila miały pojawić się psy tropiące. Znajdą go i wykonają wyrok.

            Sala egzekucyjna opustoszała. Nie było powodu, żeby ktokolwiek tu został, zwłaszcza teraz, gdy morderca uciekł. Światła zgasły, skoro nikogo już to nie było.
            Z ciemnego kąta wyłoniły się dwie sylwetki.
            – Wiedziałem, że przyjdziesz, maleńka.
            – Ktoś musi ratować twój stary, łaknący mocnych doznań tyłek.
            – Tylko nie stary.
            Vivian zaśmiała się cicho i poprowadziła przyjaciela ku wyjściu. W oddali wciąż panowało zamieszanie, oni jednak spokojnie wyszli na zewnątrz, gdzie objęła ich ciepła noc.
            – Ej, Arte, kim będziemy jutro?
            – Kim tylko chcemy, Vivian.

1 komentarz:

  1. Krótkie to, ale aż się uśmiechnęłam :) Ta dwójka nie może umrzeć w tak prozaicznych okolicznościach, bądźmy szczerzy. Jeszcze muszą zabawić świat.
    Podoba mi się.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj tekstu