Tablica ogłoszeń

Witam serdecznie!

Grupa Kreatywnego Pisania to długoterminowy projekt cotygodniowych wyzwań pisarskich z wykorzystaniem writing prompts. Więcej znajdziesz w zakładce "O projekcie".

Ogłoszenie:
Ze względu na wielokrotne prośby, administracja wprowadziła kilka zmian, ale czas pokaże czy się przyjmą :)
1) Co do cotygodniowych wyzwań, nadal pozostaje układ naprzemienny tekstów zwykłych i fantastycznych, jednak w każdym tygodniu będzie też drugi – dodatkowy temat składający się ze słów kluczowych lub motywu.
2) Na każde tygodnie „okrągłe” jak 90 i 100, będzie tak jak jakiś czas temu, ankieta z 2 normalnymi i 2 fantastycznymi tematami, z których będziecie głosować po jednym z kategorii i te będą obowiązywać w danym tygodniu.
3) Odpowiadając na pytanie niektórych: w tym roku też zorganizujemy Pisarski Sierpień ^^



Tematy na sierpień:

1. "Napisz coś o świecie z praktyczną magią, dostosowaną do technologii. Gdzie wróżka prowadzi kawiarnię, w której można dostać latte ze szczyptącharyzmy. O wiedźmach pracujących w Apple, sprzedających telefony, które automatycznie pojawiają się w twojej kieszeni, jeśli je zgubisz lub zostawisz w domu. Kogoś, kto umie czytać w myślach, pracującego jako fryzjer, który zawsze dokładnie wie, jaką chcesz fryzurę. Psycholog odczytujący aury."

2."Na litość boską! Kogo teraz zabiłeś?"

Słowa klucze: mlecze, antena, łopatka.


Tym razem wyjątkowo - z powodu zabawy na facebooku z pisarskim sierpniem - czekamy na teksty do konca miesiąca! A ukażą się one w pierwszą niedzielę września czyli dokładnie 2!

Łączna liczba wyświetleń

Shoutbox

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

[85] Moje serce płonie ~ Rilnen


Nie mogłam zostawić poprzedniego tygodnia takiego wyrwanego. Podpasował temat, a przez kumpla ze studiów prześladuje mnie "Mutter" Rammsteina. Riff refrenu tej piosenki rozdziera mi serce. To miało wylądować już w tamtym tygodniu, ale z głowy wyszło dopiero teraz. Choć i tak pewnie jeszcze, jeszcze nie koniec. 

Wszędzie Cię widzę. Wchodzisz pod prysznic, zmywając z siebie resztki dnia. Z papierosem między wargami niesiesz kosz z praniem. W samym zimowym płaszczu stoisz na dachu. Podczas szarego, deszczowego dnia siedzisz pośród białej pościeli, ubrana w satynowy, kwiecisty szlafrok. Nagle zaczynasz biec. Znikasz. Rozmywasz się. A ja nie potrafię Cię znaleźć.

Solis znów zaczął płakać, kiedy pierwsze promienie słońca wpadły do dziecinnego pokoju. Jak na komendę ptaki za oknem rozdarły się w budzikowym śpiewie, a Prompto Argentum zerwał się na równe nogi, pochylając się nad kołyską.
– Hej, maluchu… – wziął syna na ręce, tuląc do siebie. – Wiem, że już masz mnie dość, ale mama za niedługo wróci.
Jestem taki nieodporny
Powtarzał to do znudzenia, ale już nie był pewny, czy sam w to wierzył. Zajęty uspokajaniem syna nie zauważył, że ktoś wszedł do pokoju.
– Idź się przespać, tato. – Rivus wrzuciła swojego pluszowego królika do kołyski, po czym wskoczyła na bujane krzesło, gdzie uprzednio drzemał jej ojciec. – Ja go popilnuję.
– Dlaczego ty już nie śpisz? – Prompto może i chciał zagrać przykładnego ojca, ale niezbyt mu to wychodziło.
Ostrożnie oddał Solisa w ręce Riv, a chłopczyk od razu przestał kwilić, choć jeszcze przez dłuższą chwilę jego małym ciałkiem wstrząsała czkawka. Ponownie jednak zapadł w sen, kiedy Rivus zaczęła cicho nucić kołysankę. Prompto przykrył dzieci kocem i wyszedł z pokoju, delikatnie zamykając za sobą drzwi. Nie skierował się mimo wszystko do sypialni, a zszedł do kuchni. Tam nalał sobie już chyba piąty kubek kawy, którego nie dane mu było wypić. Ktoś zapukał do drzwi wejściowych i nie czekając na zaproszenie, wszedł do domu.
– Hej, Iris. – Prompto znów złapał się na tym, że nie zamknął na noc zamków. – Co cię do nas sprowadza?
Iris Amicitia uśmiechała się smutno, ale mocno przytuliła przyjaciela na powitanie.
– Niestety, jeszcze nie znaleźli Calor – Dziewczyna nienawidziła przekazywać złych informacji. – Pomyślałam, że wpadnę, zapytam czy nie potrzebujesz czegoś…
– Właściwie to… – Argentum zapatrzył się na moment w kąt kuchni, po czym wcisnął Iris kubek z kawą w dłonie. – Mogłabyś zostać chwilkę przy dzieciach? Skoczę do Cytadeli, zobaczę czy mogę się na coś przydać… – W sekundzie był przy drzwiach, narzucając na grzbiet swój nieśmiertelny bezrękawnik i tyle go Iris widziała.
Jak zmienia się czas
Trochę mu było głupio nie dając dziewczynie szansy na odpowiedź, ale teraz liczyła się dla niego każda sekunda. Jego żonę porwano, nikt nie wiedział, co się z nią działo, a on miał coraz to gorsze przeczucia, wcale nie spowodowane brakiem snu. Od tygodnia.
Wpadł do siedziby króla, a za razem jego najlepszego przyjaciela, nie przywitawszy się nawet ze strażami. Nikt go po drodze jednak nie zatrzymywał ani o nic nie pytał, w końcu od zaginięcia Calor cała Gwardia Królewska została postawiona na równe nogi. I nie tylko oni, bo także każdy dostępny łowca przeszukiwał rozległą krainę królestwa Lucis. Niestety, do tej pory poszukiwania spełzały na niczym.
Trzy pary oczu zwróciły się w jego stronę.
– Dlaczego nie jesteś w domu? – Głupszego pytania Noctis nie mógł zadać, choć jako król osobiście rozkazał Prompto siedzieć w domu, dopóki nie dowiedzą się czegoś nowego.
Z drugiej strony, nie dziwił się przyjacielowi. Choć było to dawno, sam kiedyś drżał o los swojej ukochanej i doskonale pamiętał, jakie to było wredne, nie dające spokoju uczucie. Okoliczności wydarzeń były jednak zgoła odmienne i teraz nie mogli pozwolić sobie na jakiekolwiek pochopne działania, czy nie dajcie bogowie, błędy.
– Iris została przy dzieciach. – Prompto podszedł do stołu, przy którym stali król oraz jego zaprzysiężona tarcza. – Dowiedzieliście się czegoś nowego? – Zaczął przerzucać leżące na blacie papiery.
Odpowiedziała mu cisza. Poderwał głowę, kiedy kątem oka zauważył, jak stojąca pod ścianą Mikhel rzuca znaczące spojrzenie Gladiolusowi. Przeniósł wzrok z Amicitii na króla, który wyglądał, jakby zamierzał nabrać wody w usta.
I jestem jakiś taki
– Co jest?
– Ignis złapał sygnał GPS z komórki Calor… – Mikhel podeszła do stołu. – Zmierzają w stronę Insomnii.
– To dlaczego jeszcze tu stoimy jak debile i gapimy się w to gówno?! – ryknął Argentum, zrzucając z blatu papiery. – Bierzmy sprzęt i gońmy tych skurwysynów…!
– Nie. – Gladio złapał go za nadgarstek.
Przez chwilę mężczyźni mierzyli się wściekłymi spojrzeniami, dopóki Noctis nie położył na stole malutkiego kartoniku.
– To przyszło wczoraj wieczorną pocztą. ­– Ściągnął przykrywkę kartonu, a Prompto natychmiast wyrwał rękę z uścisku Gladiolusa.
Sięgnął wewnątrz przesyłki, a gdy wyciągnął jej zawartość, natychmiast znieruchomiał.
– To włosy Cal… – szepnął, ściskając mocno długi pukiel wściekle różowych włosów. – Musimy ją znaleźć, sprowadzić do domu, musimy działać natychmiast…!
– Najpierw się uspokój – poprosił Noctis, ale jego przyjaciel tylko prychnął i spojrzał na niego z niedowierzaniem.
– Mam się uspokoić?! – krzyknął, podtykając królowi pod nos włosy należące niegdyś do jego żony. – Porwali moją Cal, obcięli jej włosy, bogowie wiedzą co innego jej robią w tej chwili, a ty, kurwa twoja mać, każesz mi się uspokoić?!
Gladio natychmiast odsunął Noctisa na bezpieczną odległość, ale to nie powstrzymało Prompto od rzucania w stronę władcy niepodważalnych oskarżeń. Doskoczył do niego, łapiąc za przód marynarki, wciąż w jednej ręce ściskając pukiel włosów Calor.
– Cały świat zjeździliśmy w poszukiwaniu twojej Luny, a teraz chcesz skazać moją Cal na taki sam los?!
– Daj spokój, Prompto! – Królewska tarcza musiał użyć więcej siły, by rozdzielić przyjaciół, ale Argentum dalej ciskał w nich wściekłymi spojrzeniami i nie zanosiło się, by posłuchał rozkazu króla.
– Ciesz się, że nie dałem spokoju, kiedy skakałem do rzeki, wyciągając Mikhel po tym jak się wpierdolili tam po wypadku! – Walnął pięścią w twardy tors Gladiolusa, nawet nie myśląc o kontrze, jaką rosły mężczyzna mógł mu zadać.
Nic takiego jednak nie miało miejsca, bo za byłego kochanka zareagowała sama Mikhel, wyskakując przed Gladiolusa.
– Prompto, na miłość boską, przecież nie zostawimy Calor samej!
– Teraz się o nią martwisz?! – Argentum wyglądał, jakby zaraz miał odejść już całkowicie od zmysłów. – Przecież cały czas oskarżałaś ją o złodziejstwo! Nagle interesuje cię jej los?! Po tym, jak praktycznie wychowała twojego syna?!
Plask!
Mikhel wymierzyła Prompto siarczysty policzek, po czym natychmiast przytuliła go mocno, nie dając szansy na ucieczkę.
– Calor jest moją przyjaciółką i uwierz mi, nie zostawimy jej… – Poczuła, jak Argentum obejmuje ją w pasie i zaczyna lekko drżeć.
Ty czegoś płaczesz
Po chwili jej ramię było mokre od łez. Nie dane jej jednak było dokończenie tego, co chciała powiedzieć, bo drzwi ponownie otworzyły się z hukiem i w próg najpierw uderzyła czarna laska, a później wkroczył Ignis. Zapewne chciałby omieść salę konferencyjną pewnym spojrzeniem, ale jego mlecznobiałe tęczówki, ukryte za sportowymi okularami błądziły ślepo w przestrzeni. Nie przeszkodziło mu to natomiast w obwieszczeniu niezwykle ważnej nowiny.
– Sygnał GPS z komórki Calor od dłuższego czasu nadaje z Bastionu na Prerii.

Die Tränen greiser Kinderschar
ich zieh sie auf ein weißes Haar
werf in die Luft die nasse Kette
und wünsch mir, dass ich eine Mutter hätte

Niepozorna furgonetka zbliżała się leniwie do przejścia granicznego Crown City. Mimo iż zapadał zmrok, autostrada prowadząca prosto do Insomnii była dobrze oświetlona i Dante uśmiechnął się szeroko, kiedy trzy kilometry od szlabanów minął ich czarny samochód. Poznał w nim królewską Regalię, a otwarty dach auta pozwolił mu na rozpoznanie kierowcy, którym był sam król oraz jego pasażerów. Wszystko szło zgodnie z planem.
Spojrzał na zegarek i z trudem powstrzymał radosny śmiech triumfu. Jego kamraci posnęli na tyłach furgonetki, a zależało im na cichym dostaniu się do celu. Niemniej, cieszył się, że szykowana dla władcy Insomnii i jego przyjaciela niespodzianka się uda. Gdy dotrą na miejsce, Calor Venatrix z pewnością będzie już martwa.
Wiosną ulice nie są wcale takie złe
Dopiero przy bramkach niepokój nawiedził Dantego, a wszystko dlatego, że nikt nie robił im problemów. Żołnierz Gwardii Królewskiej tylko rzucił okiem na ich fałszywe dowody rejestracyjne i osobiste, po czym bez zbędnej rewizji puścił ich w dalszą drogę, gdzie Crown City stało przed nimi otworem.
Bez władcy, stolica była bezbronna.
Nie wierzył, że jego plan wypali. Choć jego koledzy proponowali mu wysłanie królowi obciętych palców Zaprzysiężonej Łowczyni, to jej pukiel włosów wystarczył, by wywabić ich śladem komórkowego sygnału GPS. Kiedy powrócą, zastaną tylko dopalające się zgliszcza królestwa i odradzającą się jak feniks z popiołów potęgę Niffelheimu.
Budzące się do życia nocne harce Crown City pozwoliło im na wtopienie się w tłum. Dante zaparkował w najbliższej Cytadeli bocznej uliczce i począł budzić towarzyszy. Została ich tylko piątka, ale i to wystarczyło, żeby obalić potęgę niesprawiedliwości Lucis.
Budzą się wrzody
Pero i Calva natychmiast się zerwali, kiedy Dante szarpnął ich za nogi. Capo potrzebował chwili, by powrócić z krainy snów do rzeczywistości, ale i dla niego szef nie był zbyt łaskawy, bo obudził go trzepnięciem w tył głowy. Tylko śpiąca na przednim siedzeniu Caria ocknęła się, kiedy Dante pogłaskał ją czule po głowie.
– Jesteśmy na miejscu – szepnął i pomógł zaspanej dziewczynie wysiąść z samochodu.
Skinął ręką na pozostałych i całą grupą wyszli na główną drogę prowadzącą do Cytadeli. Starali się nie rzucać w oczy i nie nawiązywać z nikim kontaktu wzrokowego, ale Caria odkąd zobaczyła gmach królewski, nie mogła powstrzymać się od rozanielonego spojrzenia.
– Mogę spalić to miejsce? – zapytała, łapiąc Dantego za ramię.
– Wiedząc, że to zamek zbudowany z kamienia, myślę, że ogień nie wyrządzi mu zbyt wielkiej szkody.
– Ale jeśli spróbuję, poczuję się dużo lepiej. – Złośliwy uśmiech błąkał się po jej twarzy, a chytre ogniki już paliły się w jej źrenicach.
Dlatego właśnie Dante trzymał ją przy sobie. Nienawidziła Lucis tak samo jak on i to dla niej chciał zniszczyć to miejsce i uczynić ją swoją królową.

6 komentarzy:

  1. Można powiedzieć, że kumpel zarażając cię tą piosenką, po części przyczynił się do powstania tego opowiadania(choć oczywiście niczego nie sugeruję xD). Widząc wplecione w główny tekst wersy piosenki (czyli tworząc "tekst w tekście") po raz kolejny utworzyłaś podwójne dno całego konstruktu, co dodaje charakteru - pisałem już, że zabieg ten mi się podoba i teraz tylko to potwierdzę xD
    Szczerze, to niewiele wiem o świecie Final Fantasy (nie podaje żadnej części, nie chcąc strzelić gafy xd), ale z jakiegoś powodu poczułem, jakby właśnie w nim działa się akcja (Jeśli się mylę, proszę o poprawę moich słów xD). Lecz na pewno moją uwagę przykuły te wszystkie elementy ustroju feudalnego (król, obrońcy) pokazanych w "nowych szatach". Dotąd nie spotkałem się z podobnym zabiegiem i muszę powiedzieć, że w istocie mnie to zaciekawiło - w końcu nie często widzi się za kierownicą samego władcę królestwa xD Jak jednak widzę, może czasy się zmieniają, lecz ludzie nie - walka i chęć osiągnięcia postawionego sobie celu (chodzi mi o Dantego) realizowane są starą, dobrą metodą: cel uświęca środki. Dla mnie idealnie rozwiązanie xD
    Zaś co do pierwszej części tekstu i cierpień Prompta Argentum (swoją drogą ciekawe imię i nazwisko nadałaś xD)... Choć sam tekst w sposób krótki przedstawia jego niedolę, to niewątpliwe podczas czytania da się odczuć miotające w nim emocje i odbiorca (przynajmniej ja tak miałem) łatwo się z nim identyfikuje. Nwm, co zaplanowałaś dalej, ale mam lekką nadzieję, iż uda mu się ocalić żonę (nie mówię jednak, że po drodze nie może paść parę trupów i spłonąć królestwo xD)
    Cliffhanger na końcu z jednej strony mnie zabolał, gdyż byłem ciekawy, jak dalej rozwinie się cała intryga. Z drugiej zaś uważam, że mimo tego cała historia broni się swoją treścią.
    Pozdrawiam :)
    PS. Niemniej byłbym rad, jakby to nie był koniec xD

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest cała magia Final Fantasy, tutaj części już piętnastej - fantasja oparta na realizmie. Naprawdę polecam serię :D Prompto to charakter gry, tylko Cal, Dante i Mikhel są OC wymyślonymi przeze mnie i Wilczego :D bardzo sie cieszę, że się podobało i nie jest to całość gdyż piosenek jest jeszcze dużo do wykorzystania :D choć w miarę pisania czasem sama się gubię, niemniej to chyba jest wpisane w żywot pisarza, by jeszcze lepiej oddać zgubienie bohatera :D ale jeszcze raz, polecam finale, bo przygoda z tymi grami na zawsze wryje się w mózg. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. no, przeczytalam juz pare dni temu xd jest dobrze, wiec sie nie odzywam xd to jest cos czego brakowalo mi poprzednio, teraz wydaje mi sie to bardziej spojne.

    wymieszanie rammsteina z organkiem... nie widze go nawet jako supportu xd chociaz w sumie nie wiem kto kogo powinien supportowac bo za rammsteinem nie przepadam

    Ten poczatek... kojarzy mi sie z poczatkiem wicked games. znaczy z podobnym zabiegiem co tam sie staralam zrobic. lubie takie troche wyrwane z kontekstu sceny, ktore wprowadzaja w klimat jakiejs nostalgii jakiegos niepokoju i to wlasnie robi pierwszy akapit.

    Solis. Lubie, chociaz nie wiedzialam ze to z łanicki i nie wiem co znaczy, ale dobrze mi sie kojarzy. zaraz, slonce? ksiezyc? cos z tego gatunku?

    prompto wydaje sie byc tak uroczo nieporadny w roli ojca. jest jasne ze zrobi dla dzieci wszytko, ale co on by zrobil bez riv xd

    Iris? a ta czego tu... hm, w sumie chyba pierwszy raz sie pojawiala w KB. jakos uparcie podswiadomie ja ignorowalam do tej pory. dunno why. znaczy chyba no chyba nie wiem czy ja lubie. chyba nie xd ale az dziw ze pozowlilas jej odiwedzic prompto samego w domu xd szacun dla cb

    i jeszcze sie przytulac xd

    zarazem chyba sie pisze... razem

    nie wiem czemu ta banda pajacow trzymala w tajemnicy przed nim ze sa jakies nowe informacje na temat cal.
    włosy... znaczy troche to upiorne o ile nie byl to jeden marny loczek, nie tak jak co prawda reka, ktora destroyers ujebali constance xd

    no troche im wszytkim pojechal. nie bylo to do konca nieprawda, choc i niezbyt sprawiedliwe, ale wiadomo, nerwy, ial chlopak prawo. nie wiedzialam, ze to on ratowal mikhel xd no, pasuje. jedyne co mnie zirytowalo, to jak podresla twoja lune moja cal, nie wiem czemu te twoja moja mi tam to drazni, ale to pierdola no i dostal w ryja wiec jest remis xd heh mikhel ktora jakby staje w obronie gladia <3 fajny widok. no i pocieszenie bardzo na miejscu. fajnie, fajnie, emocjonalnie, podoba mi sie cala ta scena. ale chyba az na tak dlugo im saxa nie zostawiali? xd hehe

    w sumie niezle z nich paly, kurwa gwardia krolewska i pozowoli sie krolowi osobiscie narazac xd pewno noct by sie nie dal zostawic, ale argumenty ze jakby co zostawi krolestwo bez opieki... no, powinni to jakos rozegrac xd i nic dziwnego, kota nie ma myszy harcuja, dante i reszta maja drige wolna. naprawde paly. minus 500 punktow dla kingsglaivow.

    Caria. cholernie podoba mi sie to imie. ona sama, hm, chyba jej nie polubie xd jak wczesnie napisalam o tych detsroyers to teraz w sumie tez widze w nich taka podla nature. no bedzie ciekawie. bedzie sie dzialo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "przeczytałam parę dni temu"... kurwa byłaś u mnie przedwczoraj małpo zielona i nic się nie odezwałaś. pizda.

      no ale tam nie wszyscy pojechali, ktoś został w Cytadelii, będzie się działo, będzie zabawa, czy jak to tam dalej szło xD

      no solis, słońce.

      hahahha banda pajaców, jak króla i jego ekipe można nazwać bandą pajaców? XD niemniej, gdzieś to wykorzystam, przysięgam.

      Usuń
  4. jak widzisz tym razem nie doczepilam sie zasadniczo do niczego xd o czyms to swiadczy xd

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej :)
    Krótko, bo trochę mi się spieszy, a poprzedni komentarz mi przepadł.
    Podoba mi się to, jak emocje wychodzą z tego tekstu. Ładnie pokazałaś, w jaki sposób działamy, kiedy coś zagraża tym, których kochamy.
    Tonsestawienie dwóch stron konfliktu ładnie wygląda z fragmentami piosenki nadaje całości opowiadania pewną głębię.
    I tylko mam nadzieję, że Calor się odnajdzie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Szukaj tekstu