Tablica ogłoszeń

Witam serdecznie!

Grupa Kreatywnego Pisania to długoterminowy projekt cotygodniowych wyzwań pisarskich z wykorzystaniem writing prompts. Więcej znajdziesz w zakładce "O projekcie".



TEMAT

Tydzień 115:

"On i jego siostra zostali pozostawieni w lesie na śmierć."

Słowa klucze: marcepan, wiadro, kurz, cement

Łączna liczba wyświetleń

Shoutbox

poniedziałek, 29 stycznia 2018

[76] Ulica Fascynacji ~ Rilnen

Nawiedziło was kiedyś takie uczucie, że po kilku latach pisania jednej opowieści nagle wydaje wam się ona totalnie beznadziejna? Kiedy godziny jarania się zwrotami akcji teraz są zwykłą żenadą? Taak, ja też tak mam :D Choć, muszę przyznać, ze przy końcówce tego tekstu nieźle się bawiłam. Nie wiem, czy ktoś to kupi, ale co bohaterowie nawyrabiali, to ich wina, ja tylko jestem od pisania. xD

Dla przypomnienia, krótkie kto jest tu kim i dlaczego, bo przecież fabuła ciągle, od ośmiu (?) lat się rozwija.
Haruka: Bo jesteś leniwa.
Ril: No ba.
Haruka: Przyznajesz mi rację?! Od kiedy?!
Ril: Od wtedy. Kto cię tu w ogóle zapraszał?
Haruka: Hm, pomyślmy. Ty, kwestionując wymyśloną przez siebie fabułę.
Ril: Spadaj. Miałam przynajmniej ubaw!


“Ravens” Season 3 [The Hero Dies In This One]

Rachel Black: fioletowowłosa ex-członkini „gangu” Luckers, barmanka w Domu Wariatów.
Michelle Carter: kapitan drużyny Cheereleaderek, punkówa, buntowniczka i niepoprawna romantyczka.
Ingrid „Iggy” Voight: redaktor/fotograf miejscowej niezależnej gazety „Disorder”, głos rozsądku i wielbicielka Porterów.
Lucas Kingston: gwiazda szkolnej drużyny koszykówki, chłopak Michelle, „looks-like-he-could-kill-you-but-actually-is-a-cinnamon-roll”.
James Kingston: starszy brat Lucasa, były chłopak Rachel, detektyw, “looks-like-a-cinnamon-roll-but-could-actually-kill-you”.
Gerard Voight: starszy brat Ingrid, najlepszy przyjaciel Michelle, mechanik, „looks-like-a-cinnamon-roll-and-actually-is-a-cinnamon-roll”.

(Haruka: Musisz odstawić Tumblra.
Ril: Wiem.)


Part ?? <UlicaFascynacji>ß*tytuł odeśle was do piosenki*


Dla małych miasteczek, jakim było Black Hearts, dzień meczu licealnych koszykarzy było niemal jak święto. Doping kibiców Smoków był dobrze słyszalny nie tylko w całej szkole, ale pewnie także w promieniu kilkunastu kilometrów. Michelle stała oparta plecami o szafki, tupiąc nogą ze zdenerwowania. Skrzyżowała ręce na piersi, jakby to miało obronić ją przed pytającymi spojrzeniami przyjaciółek. Nienawidziła rozmów na poważne tematy, ale wolała, by dziewczyny dowiedziały się tego od niej, niż z plotek, które już zaczynały krążyć po liceum.
– No? – ponagliła ją Ingrid. – O czym tak pilnie chciałaś z nami porozmawiać?
Oh it's opening time
Do meczu pozostało niecałe pół godziny, więc szatnia cheerleaderek była już pusta, a Michelle miała nadzieję, że żadne gumowe uszy ich nie podsłuchują. Bycie kapitanem pomponiar zaczynało już działać jej na nerwy. Przejechała dłonią po twarzy, wzdychając.
– Lucas ze mną zerwał.
Na moment w szatni zapadła cisza. Ingrid i Rachel wymieniły spojrzenia, po czym starsza z dziewczyn wybuchła śmiechem.
– To wcale nie jest śmieszne, Iggy – stwierdziła Michelle, ale nie spodziewała się innej reakcji przyjaciółki.
– Przepraszam, ale… – Czarnowłosa otarła łzę z kącika oka. – Czy wasz związek nie polegał na ciągłym zrywaniu i wracaniu do siebie?
– Właściwie to ja zawsze podejmowałam takie decyzje za każdym razem, gdy się pokłóciliśmy, ale z jego inicjatywy wyszło to teraz pierwszy raz.
– Palant, nigdy go nie polubię. – W głosie Ingrid nie było już śladu wesołości. – Co im nagle strzeliło do głów? Najpierw James, teraz Lucas…
– Hej, sprawa pomiędzy mną a Jamesem już dawno jest wyjaśniona – odezwała się Rachel, unosząc ręce w geście niewinności. – Między nami po prostu nie wyszło.
– Nie wyszło to jemu, ukrywanie faktu, że cię zdradził.
– Jesteśmy tu by rozmawiać o Michelle i Lucasie, a nie o mnie i Jamesie.
– Jak już wspomniałaś o zdradzie… – wtrąciła Michelle zanim Ingrid zdążyła odpowiedzieć.
A zamierzała, bo już otwierała usta. Słysząc jednak słowa przyjaciółki, spojrzała na nią ze strachem.
– Coś najlepszego zrobiła? – wyszeptała, nabierając coraz więcej podejrzeń.
– No, sęk w tym, że nic.
– Możesz, do jasnej cholery powiedzieć, o co ci chodzi?
Jeszcze przez chwilę Michelle gryzła się z myślami i układała w głowie zdania. W końcu warknęła i oparła dłonie na biodrach.
– Lucas twierdzi, że zdradzam go z Gerardem.
Down on Fascination Street
Carter spodziewała się, że Ingrid znów wybuchnie śmiechem, a Rachel uniesie brwi w powątpiewającej reakcji, ale stało się kompletnie inaczej. To fioletowowłosa parsknęła, kręcąc głową, natomiast Iggy zachowała kamienną twarz.
– A zdradzasz go? – To pytanie ukłuło Michelle niczym szpila prosto w serce.
Uniosła brwi, wciąż nie wierząc własnym uszom.
– No, co tak patrzysz? – Voight także podparła się pod boki. – To nie ja ryzykowałam życie, wyciągając Gerarda z płonącego auta.
– Miałam go zostawić w tym aucie?!
– Mogłaś zginąć!
– On też!
Stały naprzeciw siebie, mierząc się wściekłymi spojrzeniami, dopóki Rachel nie wstała z zajmowanej dotychczas ławki i nie rozdzieliła ich na odległość swoich rąk.
– Wystarczy. – Black dziwiła się samej sobie, że w nerwowych sytuacjach, takich jak ta, potrafiła zachować stoicki spokój. – Nie wiem, czy to co zrobiła Michelle było odważne, czy głupie. – Popatrzyła znacząco najpierw na jedną, potem na drugą upewniając się, że nie skoczą już sobie do gardeł, po czym opuściła ramiona. – Ale teraz pozostaje jedno pytanie…
– Kochasz go, Mi? – Ingrid przerwała Rachel i choć nie o to chciała zapytać fioletowo włosa, to obie znów zaczęły wpatrywać się w Carter, czekając na jej odpowiedź.
– Nie, nie kocham go, jestem z nim tylko dlatego, że jest dobry w łóżku. – Michelle nie mogła powstrzymać się od sarkazmu. Klepnęła się w udo, po czym podrapała po czole, wzdychając. – Oczywiście, że go kocham. A teraz idę pomachać pomponami, – strzepnęła niewidzialny pyłek ze spódniczki – mając nadzieję, że „Palant” zrozumiał, co stracił. – Uśmiechnęła się jeszcze, po czym zgarnęła niebieskie pompony z ławki i wyszła z szatni, a dziewczynom nie zostało nic innego, jak podążyć za nią, choć jeszcze na moment zostały, wymieniając zmartwione spojrzenia. 
So let's cut the conversation
– Będzie cierpieć – szepnęła Ingrid, bardziej stwierdzając niż pytając.
– Ona już cierpi, ale bez Lucasa radzi sobie gorzej.
Na korytarzach Black Hearts High School nie było żywej duszy. Wszyscy zgromadzili się już na sali gimnastycznej, gdzie za dziesięć minut miał rozpocząć się mecz, więc dziewczyny przystanęły, kiedy na końcu holu zobaczyły dwie postacie, zmierzające w ich stronę. Michelle jakby odruchowo zrobiła krok w przód, czując nieodpartą chęć zagarnięcia przyjaciółek za swoje plecy w obronnym geście. Zmrużonymi oczyma przypatrywała się dwójce, jak się okazało, chłopaków, których w ogóle nie rozpoznała. Musieli być z innej szkoły, co potwierdziło się, gdy podeszli bliżej. Mieli na sobie bluzy dzisiejszych przeciwników Smoków, a ich uśmiechy nie zwiastowały nic dobrego.
– W czymś pomóc? – zapytała Michelle, zakładając ręce na piersi, ale jej ton wcale nie potwierdzał dobrych chęci.
– Którędy na halę? – zagadnął wyższy z nich, ale zmarszczył brwi, kiedy jego kolega szturchnął go prosto w żebra.
– Stary, nie będziemy pytać o drogę Smoka. – Pstryknął palcami tuż pod obojczykiem Michelle, wciąż uśmiechając się cynicznie.
I to był jego błąd.
Carter jeszcze chwilę stała spokojnie, unosząc kąciki ust w półuśmiechu. W ostatnim momencie dziewczyny złapały ją za ramiona, odciągając na bezpieczną odległość.
– Macie jakiś problem?!
– Hej, Mi, weź, daj spokój…
– Widzisz, że to dwóch kretynów.
– Ja im zaraz te kretyńskie mordy obiję, puśćcie mnie.
– Ohoho, cóż za zadziorna cheerleadereczka! – Ten, który odważył się szturchnąć Michelle zrobił ruch do przodu, jakby znów chciał ją dotknąć, ale w tym momencie dziewczyna wyrwała się z uścisków przyjaciółek. Nie zaatakowała jednak ani jednego, ani drugiego, tylko doskoczyła do jednej z szafek, która okazała się być jej własną. Szybko wykręciła kod w kłódce i pociągnęła za drzwiczki. Sięgnęła do środka, a jej twarz wykrzywiła się w groźnym grymasie, kiedy wyciągnęła metalowy kij bejsbolowy, którym wykręciła zręcznego młynka.
– Macie trzy sekundy, żeby zejść mi z oczu – warknęła, a chłopaki spojrzeli po sobie, po czym szybko zaczęli oddalać się w kierunku przeciwnym do sali gimnastycznej.
And get out for a bit
Dopiero, kiedy zniknęli za rogiem korytarza, Michelle odetchnęła, wrzucając powrotem kij do szafki, zamykając ją z hukiem.
– Czyś ty oszalała?! – krzyknęła Ingrid, wyraźnie zdezorientowana nagłą agresją przyjaciółki. – Trzymasz kij w szafce?!
– Od ósmej klasy, kochana. – Carter poklepała Iggy po policzku, choć wiedziała, że ta tego szczerze nienawidzi.
– Zrób tak jeszcze raz a wsadzę ci ten kij w…!

5 komentarzy:

  1. Że tak powiem, nie wiem, co tu się zadziało, ale fakt faktem szkolne opowieści nigdy nie były moją mocną stroną. No i te niebezpieczne dziewczyny...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za poświęcony czas przy czytaniu tego... kawałka... czegoś :D Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się stworzyć z tego uniwersum coś większego, by bawiło i przede wszystkim się samo obroniło :) :D

      Usuń
  2. Przypomina to trochę Beverly Hills ;p Brendon, Brenda itp. Tekst ma klimat amerykańskiego liceum, w którym liczy się kto z kim z czym macha (i dlaczego pomponem). Ale, zaraz, zaraz, dziewczyna wyciągnęła kogoś z płonącego auta? I ma kij baseballowy w szafce? Zaczynam ją lubić. Fajnie wplotłas smoki! (W ogóle czytam trzeci tekst z tego tematu i nie powąchałam nawet łuski!!!)" Nie wyszło to jemu, ukrywanie tego, że cię zdradził" :D Mocną stroną tego tekstu są dialogi. Wypada dość naturalnie. Ogólnie szkoda, że na końcu nie pojawił się smok, i ich wszystkich nie zeżarł ( choć z drugiej strony miałby niestrawność. Ale mogłaby to być smoczyca - Magda Gessler - która rzucała by garami i krzyczała "Takich niesmacznych nastolatków jeszcze nie pożerałam! Co to ma być?". Może następnym razem? :D Pozdrówki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boziu, Magda Gessler, uwielbiam! :D kupuję, niech ich wszystkich zje, bo zaczynają mi żyć włąsnym życiem :D
      CZEMU WY TRUJECIE TU LUDZI ?! :D

      Usuń
  3. Hej!
    Licealne realia pokazywane w książkach młodzieżowych i serialach zawsze mnie od siebie odrzucały, dobrze wiem, dlaczego tak było. Powyższy tekst jest właśnie taki, za jakimi ja nie przepadam, jeżeli chodzi o płytkość bohaterów i ich szczeniackie zachowanie. Ale powyższy tekst jest dobry, realizuje temat i choć jest się do niego wrzuconym nagle, to da się w nim połapać.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Szukaj tekstu