Tablica ogłoszeń

Witam serdecznie!

Grupa Kreatywnego Pisania to długoterminowy projekt cotygodniowych wyzwań pisarskich z wykorzystaniem writing prompts. Więcej znajdziesz w zakładce "O projekcie".

Ogłoszenie:
Ze względu na wielokrotne prośby, administracja wprowadziła kilka zmian, ale czas pokaże czy się przyjmą :)
1) Co do cotygodniowych wyzwań, nadal pozostaje układ naprzemienny tekstów zwykłych i fantastycznych, jednak w każdym tygodniu będzie też drugi – dodatkowy temat składający się ze słów kluczowych lub motywu.
2) Na każde tygodnie „okrągłe” jak 90 i 100, będzie tak jak jakiś czas temu, ankieta z 2 normalnymi i 2 fantastycznymi tematami, z których będziecie głosować po jednym z kategorii i te będą obowiązywać w danym tygodniu.
3) Odpowiadając na pytanie niektórych: w tym roku też zorganizujemy Pisarski Sierpień ^^



Tematy na sierpień:

1. "Napisz coś o świecie z praktyczną magią, dostosowaną do technologii. Gdzie wróżka prowadzi kawiarnię, w której można dostać latte ze szczyptącharyzmy. O wiedźmach pracujących w Apple, sprzedających telefony, które automatycznie pojawiają się w twojej kieszeni, jeśli je zgubisz lub zostawisz w domu. Kogoś, kto umie czytać w myślach, pracującego jako fryzjer, który zawsze dokładnie wie, jaką chcesz fryzurę. Psycholog odczytujący aury."

2."Na litość boską! Kogo teraz zabiłeś?"

Słowa klucze: mlecze, antena, łopatka.


Tym razem wyjątkowo - z powodu zabawy na facebooku z pisarskim sierpniem - czekamy na teksty do konca miesiąca! A ukażą się one w pierwszą niedzielę września czyli dokładnie 2!

Łączna liczba wyświetleń

Shoutbox

sobota, 20 sierpnia 2016

[1] Elitarne Błędy ~ Wilczy

Beria Grindrage


Armia hybryd ciągnęła się aż po horyzont. Szeregi żołnierzy, którzy w pełnej synchronizacji kolejno porzucali wyprostowaną, dwunożną postawę, by paść na kolana. Na cztery łapy. Szpony. Kopyta, pod którymi drżała ziemia, gotowa spłynąć krwią. Ryki, wycie i powarkiwania brzmiące jak warkot nadciągającej burzy, wypełniały półmrok. Raz po raz błyskały w nim kły i pazury. Wyschnięte podłoże rzęziło, żebrało o odrobinę wilgoci, chętne wchłonąć każdą kroplę, dowolnej posoki, byle nasycić spękane, spragnione struktury.
Rdzawe Ziemie. Tak potem nazwiemy to miejsce. Stepy skąpane we krwi, po wieki zarumienione. Na zawsze czerwone.
Ale teraz nikt nie zastanawiał się nad konsekwencjami. Teraz obserwowaliśmy, jak cywilizowane wojsko rozpływa się w powietrzu, ustępując miejsca hordzie szarżujących  bestii. Oto spuścizna Darkmaru – krwiożercze dzieci Fabryki Potworów, wzniecające w górę kurz i pył, który pokryje martwe ciała ich wrogów. Tacy głodni. Tacy złaknieni świeżego mięsa i śmierci. Gotowi szarpać na strzępy stygnące truchła i tańczyć na resztkach. Gotowi zabijać.
Gdybym miała być ich przeciwnikiem, dawno wzięłabym nogi za pas. Nie czekałabym, aż ziemia zadudni basowo pod ciężarem ich mięśni, a najeżone żółtymi zębiskami paszcze wgryzą się we mnie i usłyszę smutny chrzęst miażdżonych kości, podczas gdy ból łaskawie będzie zabierać mi świadomość, że to moje kości pękają. Nie, tego się bać nie musiałam. Byłam po właściwej stronie. Tej samej, co oni. Też miałam silny uścisk szczęk, a w moich oczach panoszył się identyczny, dwukolorowy obłęd. Tak jak innym marzyło mi się wytarzać w ciepłych wnętrznościach trupów, zanim jeszcze napoi się nimi step.
Byłam częścią hordy.
Częścią dość istotną.
– Kapitanie?
Spojrzałam na Jaxa z odrazą. Specjalnie to robił, sukinkot. Dobrze wiedział, że nie znoszę, jak mnie tytułuje. Jaki ze mnie, kurwa, kapitan. Zwłaszcza dla niego.
Poniżyłam się jedynie do tego, by chrząknąć na znak, że zyskał całą moją zasraną, kapitańską uwagę. Postawiłabym cały żołd na to, że uśmiecha się kącikiem ust, ale nosił tą swoją chustę, która zasłaniała mu pół pyska, więc nie byłam do końca pewna. Jego oczy nigdy się nie śmiały. Może raz czy dwa widziałam w nich wesołe iskry, jednak zwykle patrzyły chłodno i czujnie znad czarnego materiału. Dwa bystre punkciki. Jeden stalowo-błękitny, drugi szary, nakrapiany czarno-białymi cętkami. To on zdradzał dwoistość jego natury.
– Co robimy? – Z głosu Jaxa zniknął oficjalny ton, na całe szczęście. Zerknęłam na niego z ukosa. Jego zwykle gładkie czoło przecinały zmarszczki, jakby się czymś niepokoił.
– Czekamy – odpowiedziałam, wzruszając ramionami.
Czym on się martwił?
Przeniosłam wzrok na pole walki, która właśnie się rozpoczynała.
– Niech inni też się wykażą – dodałam, a Jax chyba się skrzywił, bo jedna z jego brwi uniosła się wyżej, ale nic nie powiedział. Poczochrał w roztargnieniu szare włosy, a raczej to, co z nich zostało, po tym jak wygolił się po bokach, zostawiając jedynie szeroki pas irokeza. Poprawił skórzany pas, który nosił na biodrach, sprawdzając zapięcie. Trzymał przy nim tego swojego kozika o szerokim, krzywym ostrzu. Zachodziłam w głowę, na co nosi ze sobą zbędny balast, skoro ma komplet zabójczych pazurów, ale prawdą było, że on rzeczywiście niechętnie zmieniał postać. Kompletnie nie widziałam w tym sensu, ale co za to mogłam.
Znów wzruszyłam ramionami, tym razem do swoich myśli, a Jax spojrzał na mnie dziwnie.
– Jakieś rozkazy od generała? – zapytał, zupełnie jakby podejrzewał, że odstawiam jakąś samowolkę.
– Czekać – warknęłam niechętnie, nie zaszczycając go spojrzeniem. Nienawidziłam się powtarzać. Co on sobie, u diabła, myślał? Że ignoruję odgórne polecenia? – O żesz kurwa – zaklęłam, widząc, kto zmierza w naszą stronę. – No toś wykrakał…
Mimowolnie wyprostowałam się niemal na baczność, nie spuszczając wzroku z maszerującego między rozstępującymi się bastardami generała. Leyzzi nie potrzebował tej rangi, ani lśniącej na wysoki połysk srebrnej zbroi, która dodawała jego barkom z metr szerokości, by budzić respekt. Miał w sobie coś takiego…
– Spo-cznij – polecił, marszcząc brwi, gdy już zatrzymał się naprzeciw mnie, zakładając z tyłu ręce. – Od-dział goto-wy?
– O-oczywiście! – potwierdziłam. Kuźwa, to że on się zacina, jak gada, to norma, ale czemu ja się przy nim jąkam? Jeszcze pomyśli, że z niego kpię, ja pierdolę.
Przełknęłam nerwowo ślinę, podczas gdy Leyzzi mrużył pomarańczowe ślepia, uważnie mi się przyglądając. Czułam się bardzo nieswojo, zupełnie jakby oceniał moje siły. Instynktownie wiedziałam, że stojący obok Jax też cały zesztywniał i nabrałam jeszcze gorszych przeczuć.
– M-am dla was m-isję specjal-ną.
Oho. Czemu wietrzę w tych słowach podstęp?
– Co to… za misja? – spytałam z rezerwą, gdy generał nie pokwapił się z wyjaśnieniami. Zaraz po tym, jak zadałam to pytanie, zrozumiałam, dlaczego zwlekał. Czekał na kogoś, kogo sama obecność wiele wyjaśniała. A przy okazji mnie wkurwiała. Wystarczyło, że usłyszałam jego głos i już miałam ciśnienie tysiąc pięćset na dziewięćset.
– Z drogi, kurwiszony – grzmiał, rozdając kuksańce na prawo i lewo, przeciskając się między wojakami. – Jazda, bo pozabijam!
– Chrrrryste – westchnęłam i zacisnęłam usta, rozdymając nozdrza. Udawałam, że nie dostrzegam karcącego wzroku Leyzziego. Bardzo starałam się też nie patrzeć na górujący nad większością hybryd czubek podskakującej fryzury wilczastej maści, przedzierający się w naszą stronę, ale jakaś niezdrowa fascynacja nie pozwalała mi oderwać od niego oczu. Gdy ostatni bastardzi już go przepuścili, nasze spojrzenia się skrzyżowały. Jego twarz wykrzywił grymas obrzydzenia, odwzajemniony zresztą z mojej strony. Im bliżej podchodził, tym bardziej jeżyły mi się włoski na karku.
– Porucznik Grindrage melduje się na rozkaz – obwieścił, salutując niedbale Leyzziemu, po czym wyszczerzył zębiska w szerokim, paskudnym uśmiechu, patrząc prosto na mnie. – Co tam, wilczy zjebie? Odrosły ci ząbki?
Ręce same zacisnęły mi się w pięści.
– Beria, ty chuju. Psia twoja mać… – wycedziłam przez zęby, śmiało odwzajemniając spojrzenie żółto-lazurowych oczu.
– Dla ciebie „poruczniku Beria”, szmato – poczuł mnie ten kutas. Jego wkurzający uśmiech na moment zgasł.
– Dla ciebie „kapitanie szmato”, gnoju – skompromitowałam się, sądząc, że się odgryzam.
Na usta Berii powrócił szyderczy uśmiech.
– S-kończy-liście? – Leyzzi chyba wdrapał się na wyżyny swojej cierpliwości, skoro wciąż spokojnie zadawał pytania, zamiast zionąć na nas ogniem. – Po-trzebuję w-as oboj-ga – chwilę pomyślał i dodał: – w jed-nym kawałk-u.
Złorzeczyłam pod nosem, patrząc w ziemię i kopiąc uparcie kępkę trawy. Nie nosiłam butów. Moje stopy były łapami wilka, szerokimi, o miękkich, grubych poduszkach i potężnych, czarnych pazurach. Od jakiegoś czasu nie mogłam nic z tym zrobić. Od czasu walki z tym pojebem.
– ...po-prowa-dź na kresy i prze-każ dowódz-two. – Podniosłam wzrok, zdając sobie sprawę, że Leyzzi kontynuował, podczas gdy ja pogrążyłam się w niewesołych myślach.
– Przepraszam, mówiłeś coś? – W drapieżnym spojrzeniu Leyzziego gorzała żądza mordu, więc dodałam dla załagodzenia sytuacji: – Generale?
– N-ie no tyl-ko wydaję roz-kazy, więc ni-e prze-szkadzaj sobie i kop da-lej SWÓJ CHO-LERNY GRÓB – wrzasnął na mnie, nachylając się i wydmuchując z nozdrzy kłęby dymu prosto w moją twarz. Tuż za tą siwą zasłoną żarzyły się ślepia koloru lawy. Bardzo szybko przypomniałam sobie, z kim mam do czynienia. Leyzzi nie był zwykłą hybrydą. W ogóle nie był hybrydą. Był czymś znacznie groźniejszym.
– Ja się tym zajmę, skoro to dla niej za trudne – zaoferował się Beria, grzebiąc od niechcenia pazurem między kłami.
– Spadaj! – syknęłam, obnażając na niego zęby i z najwyższym niesmakiem obserwowałam, jak zlizuje z pazurów strzęp mięsa, który wydłubał. Co za popapraniec. – Nieważne… Wykonam każdy rozkaz, tylko muszę wiedzieć, o co dokładnie chodzi – zadeklarowałam, mając nadzieję, że Leyzzi wysili się, by jeszcze raz mi wszystko wytłumaczyć, ale najwidoczniej nie trafiłam na jeden z jego lepszych dni.
– Po pro-stu… – Na moment wzniósł ręce do nieba, jakby prosił o siłę, a potem wskazał na Berię. – Współ-pracuj z nim.
Zamykałam i otwierałam powieki, patrząc niewidzącym wzrokiem w bliżej nieokreśloną dal. Leyzzi zdążył odejść spory kawałek, zanim dotarł do mnie sens tego polecenia. Podskoczyłam i rzuciłam się za nim, a gdy go dogoniłam, złapałam za lśniący naramiennik, by go zatrzymać.
– Co masz na myśli, mówiąc: „współpracuj z nim”? – gorączkowałam się, nerwowo podskakując i podciągając się na ramieniu Leyzziego, który najwidoczniej postanowił mnie ignorować. – On próbował mnie zabić!
– Upierdliwa jędza – usłyszałam zajadłe warknięcie tuż przy uchu i ktoś złapał mnie wpół, odciągając od generała. – Zachowuj się albo znowu porachuję ci kości.
– Puszczaj, kutafonie! – darłam się, wierzgając łapami w powietrzu, ale Grindrage posłuchał dopiero, gdy dotarł z powrotem do mojego oddziału, następnie odstawił mnie tuż obok Jaxa. Niewzruszonego Jaxa, który zachowywał wymowne milczenie, zerkając na mnie z dezaprobatą.
Tymczasem Beria otrzepywał dłonie, jakby niósł przed chwilą coś brudnego i chyba mu się ubzdurało, że on tutaj dowodzi.
– Zbiorę resztę wilczych hybryd, żeby przeprowadzić dywersję, a ty pokieruj swoich bastardów na umówione miejsce – mówił, zakładając władczo łapy na silnych ramionach. – Tam dołączysz do nas, a ja poprowadzę…
– Coś ci się w główkę chyba stało – wyraziłam swoje przypuszczenie, biorąc się pod boki. On chyba nie myślał serio, że będzie mną dyrygował? – Jesteś tylko zafajdanym porucznikiem. Także patrz jak się rozpędzam, żeby się ciebie słuchać.
Tym razem nie wyszczerzył kłów w uśmiechu, lecz ostrzegawczym, wściekłym grymasie.
– Miałaś współpracować.
– Miałeś się pierdolić.
Po tym ostatnim oświadczeniu odwróciłam się napięcie, ścigana echem warkotliwych bluzgów Berii i stanęłam na czele batalionu, wskazując żołnierzom kierunek marszu.
Skąd wtedy mogłam wiedzieć. Że zasłyniemy przez to jako Elitarny Oddział Błędów.
Zresztą… Wszystkim nam od samego początku była pisana ta ranga. Tak się później pocieszałam, płacząc nad własną głupotą i przeklinając swoją dumę.
Błędy. Wszystko przez pieprzone Błędy.


Wilczy

23 komentarze:

  1. Booozeno, gdzie sie podzialy akapity ?? I ze ten ryj to Beria, prosilam podpis. Matko. Nic wiecej nie zalatwiam przez telefon, chce do dooomu.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Wystarczyło, że usłyszałam jego głos i już miałam ciśniecie tysiąc pięćset na dziewięćset." - Ciśnienie
    "Przepraszam, mówiłeś coś? (...) Generalne?" - Generale?
    Dlaczego mam wrażenie, że napisałaś tekst, który może być twoją wizytówką, specjalnością? Ach, no tak, może przez zdjęcia na fb? XD Są przekleństwa, ale się spodziewać po takich żołnierzach? XD Ale ty masz coś jeszcze z tego świata? Bo jakoś nie wierzę, żebyś dopiero tutaj wykorzystała taki pomysł ;) Żeby wszystko było jasne - świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam gdzies w glowie pomysł i postacie. Od dawna. Gdzies kiedyś pojawil sie Leyzzi w czyms co pisalam ale w sumie to moj pierwszy tekst o hybrydach. Do tej pory tylko je rysowalam ;p Temat gpk mnie zmobilizowal, zeby cos z tego z siebie zaczac wylewać. Bo chodza za mna krok w krok. No i wyszlo jak wyszlo, thx za litery, poprawie! ... jaksie dorwe do stalego lacza. Albo zmaltretuje Tris.
      Btw! Jak na fejsie obczailam Twoje zdj i w tle i ze Wolf, to wiesz co? Moje serce zawylo! Wilcza siostro! :D

      Usuń
    2. Skasowało mi komentarz... ugh.
      Też od razu zwróciłam uwagę na wilka w twojej nazwie :D AUUU... :D Mi wilki towarzyszą od kilku lat, od kiedy o nich piszę. Ale o wilkach-zwierzętach, nie o wilkołakach czy hybrydach.
      Ale napisz coś więcej z tego świata! Bo to naprawdę świetnie się zapowiada! I... czekaj. Tylko rysowałaś hybrydy? Jeszcze mi powiedz, że to na górze jest twoje °.°

      Usuń
    3. Ano ya. ;) Beria to moj pierwszy twor splodzony za pomoca tabletu.

      Yeeey, wrroce do domu yo wszystko wszystko chce obczaic, o wilkach <3 yeeey!!

      Usuń
    4. Wooooow... I to jeszcze na tablecie rysowane? *.* Podziw level hard.

      To jak już będziesz miała czas i nadal chęć, żeby obczajać, to zgłoś się na priva :D Albo wszystko możesz znaleźć na fanpage'u Aktina ;)

      Usuń
    5. Człowieku... albo wilku :D nie ma takiej rzeczy co bym nie znalazła, jak mam google pod reka :D

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tekst w stylu Wilczego. Nieco chaotycznie, brutalnie, że tak rzeknę, i z dozą humoru. A że ja tam widzę Grimma w roli Berii, to już inna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne, fajne. Coś innego niż zazwyczaj, chociaż hybrydy u Ciebie się i tak przewijały. No i te dialogi ;)
    Zwłaszcza ostatnie kwestie.
    No i fajny Beria, ale Grimma to on nie koniecznie przypomina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze coś na fsw, ale tu nie takie hybrydy, mam nadzieje popisac o nich wincyj, jak sie temat sprzeda :D
      Cóż,obie opinie o Berii sa dlamnie cenne, ale Laurie dobrze mowi. Skurczybyk sporo ewoluowal pod wplywem grimma. Jednak wole zeby az tak za bardzo go nie przypominal wiec tez sie ciesze :D

      Usuń
    2. Nie wylogowalam sie, heh. Sry.

      Usuń
  6. Widze, że też ci sie akapity piedzielnęły xD No soooory, zapomniałam o opisie... nie kszyc na mie.

    Jak zawsze pojechałaś po bandzie, ale kurde, co tak mało?! Ivrella, staczasz sie! Wracaj lepiej z tego morza... :P

    Berrria. Nie wiem co o nim myśleć. Więcej. Potrzebuję...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach. Brutalnie, mocno, z pazurem (dosłownie!). Kocham. Pokochałam. A Berię sprałabym z chęcią na zgniłe jabłko. Buc, pajac.
    Ale podoba mi się to :D Przez moment miałam wrażenie, że wróciłam do świata z Kronik Shannary, ale Twój podobał mi się o wiele bardziej.
    Co się dzieje, dlaczego ja lubię brutalne teksty? Ktoś wezwie lekarza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, z poczucia obowiązku jak tylko leciala kronika to patrzylam sobie na tym mslym telewizorku, ale wiesz co? Ze tego nie kupilam? Mam do samej siebie zal bo wizualnie i wgl brzmi to swietnie, ale... na Boga elfy. Nie kupilam ich, cjoc charakteryzacja mi sie podoba to mam wrażenie ze same pistacie sa.... trochę papierowe? A dialogi tak banalne czasem ze boli :( ale patrze, jak moge, bo to nie do wiary, to mi sie musi spodobac no...

      Ciesze sie ze beria obudzil w Tb takie emocje :D mialam na nie nadzieje.

      Usuń
  8. Oooo, zaczęło się sadystycznie, lubię to >D!
    Matko, przekleństwa tak tu genialnie pasują! Lubię przekleństwa *ja taka zła*. I ta genialna wymiana zdań huehue >D.
    Tu się pojawił chyba najlepiej wpleciony w całość dialog :D. Nie czułam się, jakby to opowiadanie było napisane na właśnie jego rzecz.
    – Miałaś współpracować.
    – Miałeś się pierdolić.
    Dlaczego ja się tak chichram przy tym tekście XD? Czuję się totalnie rozwalona.
    To jest boskie! I... czuję się, jakby to było wycięte z czegoś, co już kiedyś było napisane! W sensie z twojej twórczości (choć nigdy nie czytałam). Ale... to wszystko tak dobrze zaplanowane jest! Podoba mi się! Propsuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, po prostu mam ochote powiedzieć Ci, ze Cie kocham, wiec może na tym powinnam poprzestac :D skoro ktos o takim nicku pisze ze jest sadystycznie, coz, biore do serca zdanie eksperta w tej sprawie :D i ciesze sie. I tak, sama mam wrazenie ze wycielam to z czesci historii w swojej głowie. Dlatego, kurde, po takim przyjęciu mam nadzieję ze sie nie obrazicie jak bede siegac częściej na ta polke. Moze zloze to troche do kupy ;)

      Usuń
    2. Ojej, lubię jak ktoś mnie kocha XD.
      Aż takim ekspertem to ja nie jestem! Z moim sadyzmem to o znęcanie się nad bohaterami chodzi XD! Chociaż... krwią, flakami i psychopatami nie pogardzę huehue c:
      Pewnie! Próbuj coś jeszcze z tej serii napisać, bo brzmi fajnie ^___^

      Usuń
  9. Beria nie jest Grimmjowem. Beria jest zbiorem wszystkich ich wszystkich kotów, szmat, jednookich, głuchych, nieogolonych... Zbiera hejty i sam hejci, ale gdzieś tam w głębi... Mam nadzieję. Musi.
    Tu jeszcze jest poczatkiem, jest kłębuszkiem to tylko powieszchnia, koleś ma większy potencjał. Ogromny, tylko trzeba go odpowiednio poprowadzić i tak naprawdę to WIlczy wie, co z tym zrobić, tylko się boi. A nie powinna. Bo historia się już tworzy długo, tylko czeka na spisanie. Puściłabyś to w końcu. Biznes rozkręciłaś. Teraz czas na Błędy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błędy w biznesie tez zaliczylam ;D
      .
      .
      .
      Ta...

      Usuń
  10. Zdecydowanym plusem są opisy działające na wyobraźnię:). Widać u Ciebie upodobanie do ostrego stylu, który w tym przypadku odpowiednio komponuje się z realiami militarnymi. Ciekawa jestem, skąd pomysł na imię "Beria"? ;)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj tekstu